Czas utracony

Posted in: Ciepło i Ogrody- gru 13, 2021 Możliwość komentowania Czas utracony została wyłączona

Trollik w lutym 2019, fot. LH

Po to, aby „czas pasł się dobrze na łąkach nieustannej chwili”, co oznacza niekończący się świat przyjazny człowiekowi, potrzebne są dwa czynniki: stabilne i trwałe pole magnetyczne oraz rozumni i zrównoważeni obdarzeni świadomością uczestnicy świata. W poprzednim wpisie wytłumaczyłam, dlaczego pole magnetyczne musi być stabilne – by miał się gdzie wyświetlać świat. Przynajmniej 15-20 procent ludzi o szerokim spojrzeniu, łączących świat materii i ducha, potrzebnych jest w tym samym celu. Muszą to być ludzie będący w stanie pożytkować przynajmniej większą część informacji jedi (minimum 65 % zakresu jedi), zapewniając tym samym tzw. środowanie – podtrzymanie przestrzeni. Krótko podsumowując – istnienie przestrzeni umożliwiają jedynie oba wymienione czynniki razem: stabilne pole magnetyczne, będące magazynem mocy oraz ludzie pożytkujący większą część zakresu jedi. Innymi słowy: energia, której nośnikiem jest pole magnetyczne, a źródłem – czas oraz informacja, której nośnikiem są ludzie, świadomi gospodarze świata. W uniwersalnym języku świadomości symbolem pola magnetycznego jest litera G, a jedi – litery UI.

Koncepcja słupów utrzymujących sklepienie niebieskie jest pomysłem archaicznym, obecnym w licznych wierzeniach; na ogół funkcję tę pełnią pojedyncze góry, samotne duże drzewa, czyli wyróżniające się obiekty materialne. W tybetańskiej „religii ludzi”, poprzedniczce religii bon, są to ludzie. Ludzie dysponujący odpowiednio dużą przestrzenią do życia, tak, by widzieli dalej, niż materia, potrafili tworzyć opisywane już przeze mnie lustro. Nawiasem mówiąc, lustro, czyli umiejętność uświadomienia sobie istnienia duchowej części świata (co nie jest ani wiarą, ani religią..), oznacza pożytkowanie co najmniej 65% jedi. Takie, jak to nazywam – „krótkie przełączenie”, ma w języku świadomości literę Q. Zwornikami sklepienia niebieskiego, czy też – królewskiego, muszą być ludzie, bo materia jest jedynie projekcją..

Zatem, zniszczyć przestrzeń, a tym samym – wyprodukować koniec świata, można w dwojaki sposób: skutecznie naruszając pole magnetyczne (rozerwaniem biegunów magnetycznych) lub zawężając przestrzeń do życia (niemal) wszystkim ludziom. Trzecią możliwością jest otwarcie „siódmej pieczęci” – hiatus, prowadzący do rozszerzenia zakresu superpozycji kwantów czasu 1x–7x (w normalnych warunkach jest to superpozycja w zakresie 1x-5x; 1x-8x to koniec czasu). Uszkodzenie pola magnetycznego plus zrobienie z ludzi tępych niewolników materii (bez możliwości wzrostu i rozwoju świadomości) plus rozwarcie czasu poza dopuszczalne granice da idealne zakończenie znanego nam świata. Nota bene – łącznie ze światem równoległym. Co oznacza, że ten eksperyment nie posłuży także jego twórcom, kimkolwiek by byli. Rozlewająca się po świecie fioletowa zorza polarna – pokazująca, że przebiegunowanie Ziemi już jest w toku – będzie tegoż końca sygnałem.

Wszystko jest możliwe. Obserwuję straszliwy uwiąd rozumu, wylew durnoty, brak rozważania czegokolwiek wielostronnie, dogłębnie. O naszym zdrowiu, życiu, polityce i ekonomii decydują ludzie pozbawieni pełnego oddechu – zatkani, niedotlenieni, o przegrzanych mózgach i sercach, często – o istotnie zawężonej przestrzeni informacyjnej. Przykładem ich działań są próby wprowadzenia obowiązkowych szczepień przeciwko covid-19 – przestarzałym w obecnej chwili preparatem, ewidentnie zalegającym magazyny, który na dobitkę jest ciągle w fazie eksperymentu oraz powoduje modyfikację genomu człowieka (o nieznanych na dłuższą metę skutkach). Korzyści epidemiologicznych nie widzę – zaszczepieni też chorują i są źródłem zakażeń.

Wracając do tematu końca świata; rzecz w tym, że może się on zacząć – i najprawdopodobniej tak się stanie – ale nie może się dopełnić. Czas ogólnokosmiczny, symbolizowany przez Uroborosa, nie zakończył bowiem ewolucji. To znaczy, że możliwości energetyczne czasu nie doszły jeszcze do minimum, wyznaczającego całkowite zamknięcie świata – pozbawionego zarówno energii czasu, jak i przestrzeni. Oparcie oscylacji czasu stojącego (tj. czasu tworzącego ekran dla wyświetlania się świata) jeszcze dwukrotnie się obniży – ustalając warunki życia dla ostatniej epoki ziemskiej oraz krótkiego domknięcia świata.

Uwagi końcowe

Cytat w pierwszym zdaniu pochodzi z wiersza Macieja Niemca, z tomu „Stan nasycenia”, wydanego przez Zeszyty Literackie w 2012 roku.

Czas rozpoznany

Posted in: Ciepło i Ogrody- wrz 13, 2021 Możliwość komentowania Czas rozpoznany została wyłączona

Pół grama mączki bazaltowej, wrzesień 2021

Materia stanowi nie więcej niż 1/3 świata w czasie. Zjawiska takie jak energia, pole magnetyczne, przestrzeń, elektryczność, czas, świadomość są powszechne i niematerialne. Żadne z nich nie zostało jednak skutecznie wyjaśnione przez naukę, zobowiązaną do stosowania metody naturalistycznej, czyli tłumaczenia zjawisk za pomocą świata materii. Kłopot z ich zrozumieniem przywodzi mi na myśl twierdzenie Kurta Gödla o niezupełności. Dotyczy ono arytmetyki, lecz da się z niego wywieźć znakomite stwierdzenie metafizyczne: w danym systemie formalnym może pojawić się zdanie prawdziwe, ale niemożliwe do rozważenia, czy udowodnienia w ramach tego systemu. Dobre 2/3 świata pokazuje, że trzeba myśleć dalej i szerzej niż materia, i nie ograniczać źródeł poznania. Poniżej zamieszczam nowe ustalenia. Odnosząc się do już poruszanych zagadnień, nie tłumaczę ich od podstaw.

Mimo, że nie zrozumiany przez naukę, czas stanowi przedmiot badań naukowych – zajmuje się nim fizyka kwantowa. Podstawowa jednostka czasu jest chwilową konfiguracją stanów kwantowych w zbiorze bindi gerandi (punktów, które działają). Kolejne chwile dodają do siebie kolejne konfiguracje stanów kwantowych, aż do momentu uzyskania ekranu, na którym wyświetla się spostrzeżenie – projekcja ultrakrótko trwającego obrazu-świata (tj. zebrany obraz światła – ekran i wyświetlany na nim obraz). Czas to także jedyne źródło energii dla świata, który jest postrzegany przez jego świadomych użytkowników (jest pozorny). Zmiana, czyli procesy odbywające się w czasie, oznaczają energię. Procesy mogą ograniczać się do sfery materialnej (i podlegać zasadzie zachowania energii) lub obejmować cały zakres świata – materialny i niematerialny (nie ma tu zasady zachowania energii). Możliwość uzyskania energii (=wykonywania procesów) daje pole magnetyczne – jest ono magazynem mocy; działa na podstawie informacji spoza czasu. Pobór energii z magazynu mocy odbywa się poprzez wprawianie go w drgania, inicjowane impulsem elektrycznym, czyli fale elektromagnetyczne. Nawiasem mówiąc, nie ma czegoś takiego jak pole elektromagnetyczne; impulsy elektryczne nie występują w postaci pola. Jednocześnie pole magnetyczne to czynnik zapewniający stabilne środowisko dla całkowicie niestabilnego świata, tworzonego na bieżąco (spostrzeżenie za spostrzeżeniem) przez jego użytkowników obdarzonych świadomością. Parametry pola magnetycznego wyznaczają i utrzymują granice czasu, jako sceny-ekranu. Pokazują zakres możliwego skupiania i rozpraszania informacji, którą posługują się ludzie, nadając czasowi kod każdej chwili (kod czasu = zamiana informacji dostarczanej czasowi przez ludzi na stopień skupienia-rozproszenia jego energii). Krańcami tego zakresu są bieguny magnetyczne: północny S – skupiający i południowy N – rozpraszający. Trzecim parametrem jest stabilna średnia magazynu mocy, będąca jednocześnie oparciem oscylacji czasu stojącego. Całe pole magnetyczne, z wyjątkiem biegunów, ma wartość oparcia oscylacji czasu stojącego, tym samym pozwala na wyświetlanie materii ze stałą rozdzielczością i takie jej postrzeganie (stabilizacja projekcji i reprezentacji). Na marginesie, mierzalne przez naukowców „zaburzenia pola magnetycznego” w istocie dotyczą pomiarów informacji, związanej z wykorzystaniem magazynu mocy; samo pole jest stabilne. Rozciągłość (istnienie) pola magnetycznego wyznacza zatem zakres przestrzeni postrzeganej (fizycznej), która ma charakter przestrzeni wklęsłej, ograniczonej i otwartej (tj. ma granice, ale ich nie widać).

Żyjąc w świecie materii, ludzie nie posługują się energią, lecz pożytkują informację, która nazywa się jedi. Jedi są rodzajem posłańca, który zamienia działania i myśli ludzkie na kod czasu. Ludzie tym samym kształtują swoje własne możliwości, czy – lepiej mówiąc – jakość życia w świecie, zwrot. Wojna czy pokój, ograniczenia i represje czy otwarcie możliwości, żelazne czy bezkresne niebo, naturalizm metodologiczny czy myślenie bez granic, energia z obrazka (tj. materii) czy ze splatających się procesów, bez obowiązującej zasady zachowania energii – o to mniej więcej chodzi. Jedi są wszędzie tam, gdzie jest przestrzeń postrzegana, czyli tam, gdzie pole magnetyczne.

Pożytkowanie pełnego zakresu informacji jedi w stałym środowisku pola magnetycznego świata wymaga od człowieka posługiwania się ciałem, którego własne pole magnetyczne jest istotnie różne od parametrów tego pola. Po to, by stworzyć własną, ludzką przestrzeń dla informacji, ujawniającej się w polu magnetycznym świata. Nazwałam ten przestwór przestrzenią do życia, w domyśle – do życia istoty świadomej, mogącej wykorzystać to, co oferuje świat, do rozwoju własnego i rozwoju świata. Przestrzeni do życia nie należy utożsamiać z doskonałym zdrowiem, jest to po prostu otwarcie możliwości dla myślenia i działania jako człowiek; w tym mieści się możliwość dobrego odżywienia i zachowania zdrowia ciała. Zatem, pole magnetyczne ciała ludzkiego musi mieć charakter rozpraszający w stosunku do pola magnetycznego świata; im bardziej, tym człowiek ma większa przestrzeń do życia i większy zakres jedi może pożytkować. Tendencja, która kusi ludzi, jest jednak odwrotna – cenione jest zawężanie przestrzeni informacji, ścisła specjalizacja, wyznaczanie granic myśleniu. W ostatnich czasach histerii pandemicznej wykonano skuteczny ruch, prowadzący do istotnego zawężenia przestrzeni do życia, poprzez zmianę pola magnetycznego ciał ludzkich na bardziej skupiające. Dokonano tego (i stale ten proces trwa) wyszczepiając ludzkość nowoczesnymi preparatami GMO, w których działaniu splatają się dwa czynniki, nasilając niekorzystną tendencję. To tzw. komponent magnetyczny szczepionki oraz uruchomienie w organizmie ludzkim produkcji białka kolca koronawirusa. Obserwowany koronawirus to wirus czarny, martwa cząstka informacji owinięta w białko, pozbawiona energii, pozbawiona silnika. Faktycznym agresorem jest wirus biały – rezyduum energii czasu, znak qrwienia świata przez jego władców. Zatem białko kolca nie służy – jak się domniemywa – przyczepianiu się do komórki ciała człowieka, lecz odczepianiu się od niej, ulatywania poza ciało. Tlenek grafenu i lotne białko, które się stale produkuje w ciele, to bardzo nieprzyjazna człowiekowi kombinacja! Można by ją porównać do stanu nieważkości, środowiska silnego zawężenia przestrzeni informacji, nie służącego życiu jakkolwiek. Ale ciekawsze jest rozważenie pojęcia pustki – sjunjaty – składnika buddyjskiego i hinduistycznego obrazu świata. Sadzę, że sjunjata nie oznacza pustki materii (będącej ułudą, mają), lecz pustkę informacyjną, czyli skupienie pola magnetycznego poza granicę bieguna S. Sjunjata jest szarą dziurą śmierci. Asceci, dążący do osiągnięcia stanu pustki, są znieruchomiali, potrafią lewitować, ich ciała są źle odżywione. To zasady przeciwne życiu, a jednocześnie – budzące podziw, prowadzące do naśladownictwa.

Uwagi i wyjaśnienia końcowe

  1. Co do charakteru przestrzeni, dużo bliższy prawdy był Łobaczewski, nie Riemann (na podstawie „Tajemnicy alefów” Amira D. Aczela, wyd. Dom Wydawniczy Rebis, 2002). Korzystałam też z artykułu Marcina Poreby: „Pojecie przestrzeni”, zamieszczonego w tomie „Wolność i metafizyka”, wyd. PWN, 2017.
  2. Techniki zawężania przestrzeni informacyjnej – korzystałam z wiedzy i oceny Mircii Eliadego, w tomie „Techniki jogi”, wyd. Aletheia, 2009.
  3. Remedium na kłopoty zdrowotne, spowodowane szczepieniem szczepionką RNA i istotnym zawężeniem przestrzeni do życia, mogłaby być mączka bazaltowa, siedem dawek po pół grama, zażywane przed południem dnia 1. i 3.-8. O ile sprawdziłam na sobie, że przepłukana mączka bazaltowa nie jest trująca, o tyle spodziewany wynik – bardziej rozpraszający charakter pola magnetycznego ciała, jest hipotetyczny, bo nie jestem zaszczepiona. Zmiana magnetyzmu ciała, która jest powiązana z ograniczeniem przestrzeni do życia jako przyczyna bądź skutek, powoduje nietypowe reakcje krwinek czerwonych, zawierających żelazo; konsekwencją są udary narządów wewnętrznych. Także kłopoty z odżywianiem, depresje, ograniczenie błyskotliwości myślenia i zdolności do uczenia się to wynik zawężenia przestrzeni do życia. Nie wykluczone są kłopoty z poruszaniem ciała w przestrzeni.

Wojna z życiem

Posted in: Ciepło i Ogrody- gru 08, 2020 Możliwość komentowania Wojna z życiem została wyłączona

Mukti. Pożegnanie 5 grudnia 2020

System ochrony zdrowia, broniąc się przed całkowitym chaosem i rozpadem, kontynuuje wojnę z życiem. Za pośrednictwem rządów – rozkazujących, organów represji – wymuszających podporządkowanie rozkazom oraz mediów – podsycających strach, bardzo istotną broń, skłaniającą ludzi do posłuszeństwa. Wielka qrwa króluje, niepokojąco przypominając o Apokalipsie świętego Jana. Życie zamieniono na trwanie, w zasadzie bezterminowo (bo kolejne fale wirusa..), a sprawnie wyprodukowany i „twórczo” rozwijany hiatus podsyca impet wirusa. Wiosną tego roku wirus tracił impet i można było pozwolić mu się rozproszyć (o czym już pisałam), obecnie atakuje w Polsce z maksymalnym impetem.

Co dalej? W planach jest ochocza kontynuacja wojny: szczepienia, możliwie wszystkich ludzi lub jak największej ich liczby. Wielki eksperyment medyczny, który może spowodować masowe umieranie wśród określonej grupy ludzi. Wyjaśnię tę tezę jako metafizyk. Obecnie grasujący wirus SARS-CoV-2 jest wirusem czerwonym, powstałym i podtrzymywanym przez qrwienie świata. Powszechne szczepienia w sytuacji stałe aktywnego wirusa czerwonego to nałożenie nań obecnej w szczepionkach wyizolowanej informacji patogennej. Co z tego, że nie namnażającej się? Informacji, która ma być znakomicie rozpowszechniona przez gromady wystraszonych, szukających ratunku ludzi. Wyizolowany, wąski zakres oscylacji czasu (pokazujący określoną informację) tworzy wirusa niebieskiego, powodującego krwotoczny rozpad ciała. Informacja wirusa niebieskiego skojarzona z aktywnym wirusem czerwonym wyprodukuje wirusa czerwono-niebieskiego, działającego podobnie, jak w latach 1918-19 grypa hiszpanka. Jeśli rzeczona informacja ma charakter silnie skupiający, wirus zaatakuje skutecznie głównie dzieci. Jeśli pośredni – młodych dorosłych. Jeśli bardziej rozpraszający – osoby starsze.

PS Mukti – wyzwolenie. Wyzwolił się..

Żelazne niebo

Posted in: Ciepło i Ogrody- paź 02, 2020 Możliwość komentowania Żelazne niebo została wyłączona

Rozcięty niż, 24.04.2020, fot. LH

Strach pomyśleć, ile jeszcze świata i życia można zniszczyć z powodu pragnienia bezwzględnego, absolutnego bezpieczeństwa życia. Życia traktowanego raczej jako przeżycie, przetrwanie ciała, niż byt człowieka – istoty świadomej. Bezpieczeństwo postrzegane jest tu bardzo jednowymiarowo: uciekamy przed koronawirusem – plagą niszczącą życie, wrogiem niewidocznym, którego trzeba ujawnić; do tego służą testy. Testy jednak nie pokazują procesu chorobowego, wywołanego przez wirusa, a tylko człowiek chory, w którego ciele wirus namnaża się (co powoduje objawy choroby!) może zarazić innych ludzi. Pokazują odpad, wirusa wypalonego, już nie aktywnego. Oczywiście, wynik dodatni testu może zbiec się z obecnością choroby wirusowej (przypadek statystycznie możliwy).

Bezwzględność to z jednej strony nakaz strachu przed rzeczoną plagą, czyli – drugim człowiekiem, stanowiącym śmiertelne zagrożenie, a z drugiej strony – obowiązek stosowania się do pomysłów, których negatywne aspekty w ogóle nie są brane pod uwagę. Trochę – co prawda – mówi się o wyprodukowanym kryzysie gospodarczym, ale pomija całkowicie takie problemy zdrowotne, jak nieżyty dróg oddechowych, powodowane oddychaniem przez mniej lub bardziej brudne i mniej lub bardziej pylące szmaty; jak niedostateczne zaopatrzenie organizmu w tlen oraz nieskuteczne pozbywanie się dwutlenku węgla, co jest przyczyną rozmaitych kłopotów ciała (serca, mózgu, itd.). Głęboki demontaż relacji międzyludzkich, stygmatyzowanie, fale nienawiści w stosunku do ludzi o dodatnim wyniku testu, poczucie winy i zagubienia oraz zapaść kultury także nie są brane pod uwagę. Ale qrwa, wynikająca z użycia jedynie bardzo skupiającej i bardzo rozpraszającej energii czasu, ma potencjalnie dużo groźniejsze i daleko idące następstwa. Brak energii o cechach pośrednich, złotego środka, oznacza nieobecność lustra, pozwalającego istotom świadomym widzieć dalej, niż ciało i materia. Lustro w świecie jest niezbędne zwłaszcza dla najmłodszych dzieci (od poczęcia, czyli 19. dnia po zapłodnieniu), wtedy wita je świat kompletny. We wpisie o dzieciach podkreślałam, że dzieci nie dzielą świata tak, jak starsi, na materię i ducha, widzą całość świata. I nie potrafią same tworzyć lustra. Hiatus jednak eliminuje lustro, świat staje się kaleki, niekompletny i w takie warunki wchodzą najmłodsi ludzie. Obawiam się zatem, że pokolenie wielkiej qrwy światu będzie mało inteligentne, wręcz durne; zagubione.

Żelazne niebo. Metafora ta przyszła mi na myśl w trakcie czytania wierszy Paula Celana, choć poeta jej nie używa. Niebo usztywnione, ciężkie, nie pozwalające człowiekowi na wzrastanie, przytłaczające swoją materialnością; tak odbieram nastrój tych wierszy. Co do innych lektur, wpisujących się w obecną sytuację świata, ostatnio przeczytałam ponownie „Najdalszy brzeg”, trzecią część tetralogii Ziemiomorze, autorstwa Ursuli K. Le Guin. Bezwzględne pragnienie życia (do czego zaliczone jest także absolutne bezpieczeństwo) staje się przyczyną wyniszczającego świat zła. Fantasy? Jakby nie do końca, choć dekoracje są zgodne z cechami tego gatunku literackiego.. Cytat z wiersza Macieja Niemca jest dobrym podsumowaniem obecnej sytuacji na świecie: „Obrona przed śmiercią działa tak sprawnie, /Że staje się obroną także przed życiem.”

Wpis ilustruje rozcięty niż atmosferyczny; tak sobie określiłam tegoroczne, kwietniowe układy niskiego ciśnienia nie niosące deszczu. Wygląd chmur sugerował występowanie inwersji temperatur, nie pozwalających na odpowiedni rozwój i zróżnicowanie chmur. Deszcz przynoszą jedynie chmury niejednorodne, wodno-lodowe. Żelazne niebo..

Książki, do których nawiązuję w tekście:

Zofia Kaczorowska: Pogoda i klimat, Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, Warszawa 1986

Paul Celan: Psalm i inne wiersze, przekład Ryszarda Krynickiego i Stanisława Jerzego Leca (1 wiersz), Wydawnictwo a5, Kraków 2013

Ursula K. Le Guin: Najdalszy brzeg, przekład Jacka Kozerskiego, Phantom Press International, Gdańsk 1991

Maciej Niemiec: Stan nasycenia, Zeszyty Literackie, Warszawa 2012; cytat z wiersza „A później umrzeć na zawał w nowojorskiej taksówce..”

Wielka QRWA światu

Posted in: Ciepło i Ogrody- sie 16, 2020 Możliwość komentowania Wielka QRWA światu została wyłączona

Opakowanie, fot. LH sierpień 2020

„Zabijcie wszystkich! Bóg rozpozna swoich.” Wypowiedzenie tych słów przypisywane jest legatowi papieskiemu; były one wskazówką dla krzyżowców oblegających miasteczko Béziers w Langwedocji, w roku 1209, podczas krucjaty przeciwko katarom. W roku 2020 dzieje się jakby podobnie: Przyduśmy wszystkich, wśród nich mogą być „zakażeni”. Opakowane, zaizolowane jednostki. Podobno nie ma przeciwwskazań medycznych dla zasłaniania ust i nosa, więc trudno jest odmówić przyduszania się. Patrząc jak chwacko ministerstwo zdrowia zmieniło się w ministerstwo jednej choroby, taka „medycyna’ nie powinna dziwić. Ale skoro prawo do pełnego oddechu zostało podważone, prawo do życia stało się iluzoryczne. Ciekawe, że wiele osób zaakceptowało tę sytuację: „Skoro cały świat tak robi!”. „Ludzie robią świat takim” powiedział kapitan Blood* – i miał rację! Świat, w którym drugi człowiek, zwłaszcza obcy, jest zagrożeniem, niebezpieczeństwem. Człowiek oddychający, a więc – żywy.

Zatomizowanie ludzi i izolacja (rozproszenie wspólnoty ludzkiej) = hiatus, do tego odnosi się tytuł wpisu. To odcięcie życia od żywienia, QRWA tworzona przez człowieka, w deklaracji – w celu ochrony życia i zdrowia ludzkiego. Jednak qrwiony świat przynosi wirusy, na razie czerwone, lecz mogą stawać się czerwono-niebieskie, podobne do hiszpanki z lat 1918-1919. Ludzkość, zwłaszcza – rządzący, nie rozpoznają tych zależności. Podobnie, jak gremialnie mężczyźni uważają, że biorą sobie kobiety, a w istocie – oddają się nim. Może dlatego tak wielu mężczyzn oddaje się jakimkolwiek kobietom. To tylko dygresja.

Hodowanie wiecznego wirusa i epidemia stąd do końca świata mają być zakończone dzięki powszechnym szczepieniom, tak przynajmniej zakładają władcy tego świata. Czego jednak oczekują od szczepień? Że wirus zniknie, bo wszyscy będą odporni? Już teraz przeogromna rzesza ludzi jest odporna. Mimo, że większość populacji zetknęła się z wirusem, chorują bardzo, bardzo nieliczni. Mam na myśli rzeczywisty proces chorobowy, wywołany przez wirusa, a nie tzw. „zakażenie”(odpadem spalonego wirusa) i tzw. „chorowanie bezobjawowe” (trudno się z tego śmiać, a i płacz to za mało..). Szczepienie ludzi i zwierząt to całkowicie nie kontrolowana propagacja energii i informacji patogennej, a nieznanym cyklu przenoszenia się w środowisku, nie rozpoznanych relacjach z jego komponentami i ostatecznie – nie ustalonych przez naukę blisko- i dalekosiężnych konsekwencjach dla człowieka. Lecz potoczne obserwacje cokolwiek o tych konsekwencjach powiedzieć mogą. Szczepienia przeciw grypie przyciągają wirusy i wyraźnie zwiększają ryzyko zachorowania na aktualną chorobę wirusową. Ustalenia metafizyczne potwierdzają to – szczepiony staje się pułapką na wirusy. Wydaje się jednak, że obserwacje i rozważania bledną wobec uporu i durnoty. Patrząc na to wszystko, cieszę się, że nadchodzi kres mojego życia. Jednak ci, którzy teraz wchodzą w życie, mają przesrane..

 

* Bohater literacki. Rafael Sabatini: Kapitan Blood, przekład Jerzego Pańskiego, Iskry, Warszawa 1956; w oryginale: ”Men make it so”.

Spalony wirus

Posted in: Ciepło i Ogrody- kw. 05, 2020 Możliwość komentowania Spalony wirus została wyłączona

Rynsztunek fotografa (LM)

Szaleństwo wzmaga się. Nieprawdopodobny teatr z diabolicznym reżyserem; ale to nie wirus jest twórcą tego spektaklu.. Wirus jako pretekst – tego wątku nie rozwijam. Wirus jako zjawisko metafizyczne – poniżej zamieszczam dalszy ciąg rozważań.

Porcja energii o bardzo niskim poziomie, odzwierciedlająca oddech czasu ( tj. energia o charakterze skupiającym i rozpraszającym), to wirus biały. Jest wirusem aktywnym, namnażającym się w komórkach ciała człowieka, powodującym chorobę, mogącym zarażać innych ludzi. Wirus, który opuszcza ciało człowieka – wraz z wydychanym powietrzem, wypluwką, lub wirus odrzucony przez komórki ciała, nie mogący namnażać się, to wirus nie mający już impetu, wirus czarny, spalony, malutka porcja bardzo wysokiej energii. Ten wirus, pozbawiony „silnika”, którym jest puls energii, nie zaraża. Po krótszym lub dłuższym czasie całkowicie się rozprasza, kończy trwanie w postaci znikającego spalonego gówna. To spalone gówno może przyklejać się do powierzchni, do ludzi, do zwierząt (np. ptasia grypa) – mówi się wtedy o „zakażeniu”, „nosicielstwie”, „chorowaniu bezobjawowym”. Ale brak namnażania się wirusa w organizmie to brak choroby (nie – „chorowanie bezobjawowe”), brak też czynnika, który by zarażał innych ludzi. Testy nie różnicują tych stadiów trwania wirusa; strach i alert budzi sama jego obecność, którą test pokazuje. Biały lub czarny – bardzo NIE wszystko jedno!

Wirusem można zarazić się wyłącznie przez bezpośredni dotyk chorującego ciała, w którym wirus już się namnaża (ma odpowiedni impet) – to pokazuje podwyższona temperatura ciała. Zarażenia kropelkowe, przez powietrze, wodę, także dotyk, są domeną bakterii. Wszystkie wielkie historyczne epidemie o znanej etiologii były zarazami bakteryjnymi. Grypa hiszpanka z końca I wojny światowej i powojnia rozprzestrzeniła się wraz z wielkimi przemieszczeniami się dużych grup ludzi i bezpośrednim kontaktem (powitania, pożegnania, pielęgnacja rannych i chorych). Ludzie w dawnych czasach dość powszechnie nosili rękawiczki, w każdym razie – był to obowiązujący element stroju warstw wyższych. Mieli też osłoniętą większą część ciała, niż bywa to obecnie. Zdjęcie rękawicy do powitania było wyrazem ufności. Pamiętam zalecenia w czasie epidemii grypy w latach 70. ubiegłego wieku: „Witajmy się bez podawania rąk!”, jako element profilaktyki. Co do testów, prawdziwy obraz zarażenia dałoby rozpoznanie „otwartej bramki” – wpuszczenia wirusa do organizmu.

PS Na razie tyle o wirusach. Wracam do prac nad klimatem i przyczyną jego zmian. Wygląda na to, ze nadmiary dwutlenku węgla wcale tych zmian nie powodują..

Impet wirusa

Posted in: Ciepło i Ogrody- mar 29, 2020 Możliwość komentowania Impet wirusa została wyłączona

Dwie latarnie u wylotu ulicy Lipowej, 25.03.2020, fot.LH

Jesteśmy świadkami i ofiarami zarazem globalnego eksperymentu, polegającego na realizacji przeświadczenia, że powszechna izolacja każdego od każdego człowieka, zamknięcie granic i wstrzymanie biegu życia spowodują, że koronawirus SARS-CoV-2 zniknie. Eksperyment ten, ochoczo podjęty przez liczne rządy, nie daje oczekiwanych rezultatów. Państwa, które wprowadziły najostrzejsze ograniczenia (jak Włochy, Francja, Hiszpania), mają też najwięcej problemów z ekspansją choroby, powodowanej przez wirusa i z jego rosnącą zjadliwością, Sytuacja ta zmusiła mnie do kontynuowania rozważań na temat wirusów: czym są, jakie są, jaka w związku z tym powinna być strategia ludzkości w obliczu powodowanych przez nie chorób? Nawiązuję do moich ostatnich wpisów – przemyśleń na temat świata jako takiego, podstaw rzeczywistości.

Wirusy są rezyduum energetycznym czasu, pojawiającym się w matrycy świata widzialnego, czyli zebranym obrazie światła. Zebrany obraz światła zasadniczo jest energią informacji – połączeniem energii czasu, zebranej w spostrzeżeniu i informacji z osi Wszechświata. To podstawa reprezentacji – percepcji świata materii przez istoty świadome. Wirusy są zatem elementem reprezentacji, paprochami czasu. Co oznacza, że wszystkie – bez wyjątku – tworzy człowiek. Te resztki energii o bardzo niskim poziomie odzwierciedlają oddech czasu, tzn. – sposób, w jaki układają się zakresy energii rozpraszającej i skupiającej czasu (oscylacja czasu). Ludzie kształtują oscylację czasu i w związku z tym pojawiają się dwa podstawowe typy wirusów; możliwe są także stadia mieszańcowe. Dominacja skrajnych zakresów oscylacji, bez uwzględniania tego, co umiarkowane i pośrednie (hiatus), jest wynikiem qrwienia świata na potrzeby władzy lub zysku – odcinania życia od żywienia, itp. W takich okolicznościach w przyrodzie pojawia się wirus czerwony – oporowy (grypy i podobne), ujawniający w istocie żywej informację w kolorze czerwonym, tj. bariery, blokady. Dominacja wąskiego zakresu oscylacji wokół pewnej oscylacji czasu, bez uwzględniania całego zakresu oscylacji, wiąże się z próbami zatrzymania życia – niechęcią wobec procesów, które powinny odbyć się w czasie (np. GMO – patrz wpis na ten temat), sterylizacją życia, dekoratorstwem, itp. Wtedy może pojawić się wirus niebieski – progowy, ujawniający w istocie żywej informację w kolorze niebieskim – rozpad kształtu (gorączki krwotoczne, np. Ebola, HIV). Bywają także wirusy czerwono-niebieskie lub niebiesko-czerwone. Pierwszy z tych typów reprezentował wirus wywołujący grypę hiszpankę. Nie wykluczone, że obecnie grasujący koronawirus mutuje w kierunku niebieskim, wskutek ostrego reżimu wstrzymywania życia, np. we Włoszech (kuriozalnie – reżimu narzuconego w celu ratowania życia, sic!). Wirusy niebieskie są dużo groźniejsze, niż czerwone.

Wirusy są zatem porcjami oddychającej energii o bardzo niskim (bliskim zera) poziomie; taka energia pokazuje informację w kolorze białym. Biały o cechach skupiających łączy się z materią juwenilną, niemal sterylną, materią startową w cyklach obiegu materii w ciałach żywych. Biały o cechach rozpraszających wskazuje na materię starą, kończącą cykl – gówno, odpad. Proporcja białego rozpraszającego (wdech) do białego skupiającego (wydech) mówi o impecie wirusa – jego zdolności do zarażania i wywoływania chorób. Poziom koloru, wstawiony do proporcji, może być minimalny, tj. nieco powyżej zera, do liczby 6 – maksimum. Ponieważ wirusy ewoluują (nie jest to energia mająca stale te same parametry), impet danego wirusa też się zmienia. W przypadku wirusów czerwonych impet mieści się w zakresie 0,5 do 6. Wirusy niebieskie mają impet >0 do 6. Najniższa liczba opisuje największy impet (jak czubek igły) – wirus ma dużo energii skupiającej, paliwa. Gdy impet zbliża się do liczby 6, oznacza to, że wirus rozprasza się, zanika. Osiągnięcie takiego stanu – rozproszenia wirusa – powinno być celem strategii ludzi, atakowanych przez tę wredną energię. Ale panika i histeria, i niechęć do szerokiego spojrzenia na wybierane środki „ratunkowe” nie są dobrymi doradcami, więc wirusy, żywione działaniami mającymi „chronić życie ludzkie”, mogą zwiększać swój impet. Tak stało się z koronawirusem. Izolacja totalna, zamknięcia w domach, zamknięcia granic, powszechna dezynfekcja (sterylizacja to świetne paliwo dla wirusa), wstrzymanie biegu życia – najgorsze metody, które mogły były być wprowadzone – służą wirusowi, nie ludziom.

Człowiek powinien współpracować z przyrodą, gdy nie ma lepszych własnych pomysłów. Wyż zalegający od kilku dni nad Europą jest energią silnie rozpraszającą, służy zatem rozpraszaniu wirusa. To dobry czas na zniesienie wszystkich zakazów i ograniczeń, powrót do biegu życia. Oczywiście, nie znaczy, że należy ignorować epidemię: chorych trzeba leczyć, sterylność ograniczyć do szpitali i stosować zwykłe środki profilaktyczne – jak w przypadku grypy. W końcu nie jest to pierwsza epidemia czerwonego wirusa w ostatnich dziesięcioleciach. Ale żadna poprzednia nie wywołała takiej histerii.

PS 1. Dwie latarnie u wylotu ulicy Lipowej pokazują energię o cechach skupiająco-rozpraszających (światło sodowe, oświetlające ulicę) i cechach rozpraszających (świetlówka – świecąca, ale nie oświetlająca; LED ma takie same cechy). Swoją drogą, dziwi mnie upór ludzki, aby stosować przy ulicach światła, które nie oświetlają..

PS 2. Ciekawa jestem, czy krótkotrwałe (do ¼ doby) podwyższenie ciśnienia krwi osoby zaatakowanej choroba wirusową, mogłoby przynieść istotne zmniejszenie impetu wirusa? I czy wypalanie wirusa przez wysoką gorączkę ciała wiąże się także z podwyższeniem ciśnienia krwi?

PS 3. Teoretycznie jest możliwy wirus X, który zniszczy świat. Miałby cechy czerwono-niebieskie. Kiedyś o tym napiszę, w formie przestrogi dla ciekawskich eksperymentatorów..

Świrus-wirus

Posted in: Ciepło i Ogrody- mar 14, 2020 Możliwość komentowania Świrus-wirus została wyłączona

Zielony letni świt, 24.06.2019 fot. LH

Wygląda na to, że Ziemia przeżywa próbę końca świata. Rozsadek zanika, histeria wzbiera, panika jej sekunduje. Powodem jest pandemia koronawirusa SARS-CoV-2, mutacji wirusa SARS, zapewne powstałego w laboratorium w Wuhan (Chiny), pod koniec ubiegłego roku. Co ciekawe, sam wirus i walka z nim skupia główną uwagę mediów i rządów, a nie – powodowana przezeń choroba. A jest to grypa, może niezbyt typowa, podobna w objawach i konsekwencjach do gryp sezonowych, pojawiających się w ubiegłych latach na świecie. Czy zatem choroba ta warta jest wstrzymania życia, wstrzymania traktowanego jako metoda zapobiegania rozprzestrzeniania się wirusa? Nie jest warta. Wstrzymanie życia oznacza koniec życia, niezależnie od pewnej metafory w tej diagnozie. Porzekadło, mówiące, że lekarstwo gorsze jest od choroby, ma w tym wypadku rację.

Po kolei. Koronowany król wypadków ma parametry energetyczno-informacyjne typowe dla wirusów: bardzo niską energię i oparcie na informacji w kolorze białym o rozpraszających cechach energii, z minimalnym poziomem informacji białej o cechach skupiających (to – jedynie minimum – może świadczyć o obecnie małej trwałości wirusa; zobaczymy..). Towarzyszy temu informacja charakterystyczna dla wirusów grypy: czerwona o cechach skupiających energii. Co to wszystko oznacza? Rzeczony biały rozpraszający w przemianie materii organizmów żywych to końcówka cyklu – odpad, gówno. Biały skupiający omawiałam we wpisie o dzieciach – jest materią startową, juwenilną. Czerwony skupiający tworzy kształt, barierę, blokadę; aby przemienił się w pomarańczowy kształt życia potrzebuje splatania się procesów – to też omawiałam w ostatnich wpisach. Gówno i bariera, harcujące w człowieku, dają grypę. I teraz: jako leczenie – nie z wirusa, a powodowanej przezeń choroby – należy wprowadzić splatający się proces, umożliwiający przekształcenie bariery w kształt życia. Zastosować substancję o informacji jednocześnie fioletowej, cechach skupiająco-rozpraszajacych (lustro) oraz zielonej o cechach skupiających. Parametry te ma ziele piołunu, nie bez powodu uważane za jedno z bazowych lekarstw ziołowych co najmniej od czasów starożytnych. Stosowanie w grypie, także COVID-19: rano, przed jedzeniem – 4 dni piołun, 4 dni przerwy, 3 dni piołun, 3 dni przerwy, 2 dni piołun, 2 dni przerwy, 1 dzień piołun. Parzenie: bardzo kopiasta łyżeczka do herbaty suchego ziela na 125 ml wrzątku, parzyć 15 min., pić po przecedzeniu świeżo parzone. Nie wolno słodzić tej goryczy – cukier (i sól także) pokazują barierę.

Zamiast chorować, lepiej skutecznie ignorować wirusa. Zrezygnować z gorących kąpieli na rzecz letnich lub chłodnych, minimalnie solić i cukrzyć, unikać w profilaktyce przeciwgrypowej pokarmów o niskim poziomie energii, np. białego sera z mleka krowiego, zieleniny (nowalijek). Żeby nie odsądzać twarogu od czci – jest doskonałym jedzeniem w przypadku infekcji bakteryjnych.

Dlaczego nie: QRWA?

Posted in: Ciepło i Ogrody- sty 15, 2020 Możliwość komentowania Dlaczego nie: QRWA? została wyłączona

MUL, nie – QŃ, październik 2019

A takie to dźwięczne przekleństwo i poręczne, w powszechnym użyciu! Lecz nie jest to dobre słowo. W symbolicznym języku świadomości oznacza odcięcie życia od żywienia. W słowniku języka polskiego, z nieco inną pisownią, a tym samym brzmieniem – odcięcie seksu od miłości (uczuć). Podobnie.

Życie jako sytuacja metafizyczna (nie rozpatruję biologii) jest tworzeniem ciepłej, pomarańczowej energii informacji – kształtu życia. To wyjście poza zakres przemian energetyczno-informacyjnych materii. „Ach, życie rozpal ogrzej duszę mą, bo skona..” pisał Wojciech Młynarski. O to tu chodzi. O życie istoty świadomej – czyli wyjście poza trwanie biologiczne, ograniczenie do świata materii. Wymaga ono lustra, tj. energii informacji w kolorze fioletowym, o cechach skupiajaco-rozpraszających. Szerszego, niż materia, widzenia świata. Pisałam o tym już kilkakrotnie.

A żywienie? Wspomniana energia informacji pomarańczowa (kształt życia) musi mieć cechy skupiająco-rozpraszające. Wtedy dopiero możliwe jest dobro ducha i ciała, czyli dobre życie. Żywienia jednak nie można zapewnić sobie samemu, wynika ono z relacji z drugim człowiekiem, z ludźmi. Jest wsparciem, afirmacją całego zakresu rozwoju świadomości człowieka. Jest czułością, otwarciem na drugiego, utuleniem ciała i ducha. Tę zależność dostrzegłam wyraźnie parę lat temu i nazwałam ją M/L (MUL), nawiązując do ówczesnej relacji, które jednak nie rozwinęła się w żywienie, lecz umarła śmiercią nienaturalną. Ale MUL w symbolicznym języku świadomości znaczy: dusza, której ofiarują wiele relacje z innym człowiekiem (ludźmi).

QRWA jest – niestety – powszechna także poza interakcjami międzyludzkimi. Przykładu dostarcza współczesna urbanistyka (?!), nowe osiedla – zabudowa, którą obserwowałam w Ząbkach i Warszawie w ostatnim dwudziestoleciu. Ponad ludzką miarę zagęszczone, często lokalizowane w nie nadających się do zabudowy miejscach (np. na niskich tarasach rzecznych, terenach po przemysłowych bez odpowiedniej rekultywacji).

Wracając do dźwięcznych przekleństw. QŹWA lub QRNA zamiast  QRWY nie ma sensu. Rozprasza żywienie w pierwszym przypadku, odcina poszerzone widzenie świata – w drugim. Wyjściem jest nie kląć, a jak już trzeba – użyć bardziej neutralnej CHOLERY lub DODUPY (żeby nie zaszkodzić samemu sobie:).

AD fotografii: QŃ oznacza ograniczenie życia do świata materii, trwanie.

Patrzenie w górę schematu

Posted in: Ciepło i Ogrody- sty 05, 2020 Możliwość komentowania Patrzenie w górę schematu została wyłączona

Zmrok, maj 2019, fot. LH

Tytuł nawiązuje do anegdoty, czyli zdarzenia przerobionego na opowieść, z początku lat 90. XX w. Paroletni samochód Geo Spectrum, którym w USA jeździliśmy – mój ówczesny mąż Tomaszek i ja – zaczął szwankować. Przy dłuższej pracy silnika na wolnych obrotach wentylator chłodnicy przestawał działać. Wtedy też nie chodził nawiew do kabiny kierowcy. Autoryzowany serwis Chevroleta przez kilka miesięcy usiłował ustalić przyczynę – bez skutku. Po kolejnym odebraniu nie naprawionego samochodu z serwisu, poradziłam Tomaszkowi, aby – jako absolwent politechniki i krótkofalowiec, czyli umiejący czytać schematy elektryczne – sam przeanalizował schemat instalacji elektrycznej samochodu. Po godzinie chłop znalazł wspólny przewód dla obu wentylatorów, niejako nadrzędny w stosunku do dalszych rozgałęzień i następnego dnia rano powiadomił o tym warsztat. Usterkę udało się wreszcie usunąć, a menadżer serwisu przyznał z rozbrajającą szczerością: „Nie patrzyliśmy w górę schematu”.

Brak rozważań na wyższym poziomie ogólności w stosunku do podejmowanego zagadnienia wydaje się chorobą współczesnych działań, wyborów, polityki. Z dziedziny ochrony środowiska: młodzież szkolna i studencka przeprowadzała w zeszłym roku strajki klimatyczne, w których główny nacisk kładziono na konieczność redukcji emisji dwutlenku węgla i poprawę jego absorpcji przez ekosystemy. Nieco wcześniej sporo młodzieży (i dorosłych) brało udział w demonstracjach na rzecz pozostawienia w Puszczy Białowieskiej martwych drzewostanów, czyli idei całkowicie przeciwnej wspomnianej redukcji CO2. Kupy się to wszystko nie trzyma, ale nie budzi refleksji. „Nie myśleć, działać, działać!”

Świat jest rozpraszany, taka energia w nim dominuje. Nie dziwią mnie zatem susze i pożary, kłopoty z klimatem – to wynik kompensowania przez środowisko (projekcję) tego, co ludzie robią z czasem i krajobrazem. Ale o tym będę pisać później.

PS dodane 3 marca 2020. Patrzę kolejny raz na młodych polskich aktywistów klimatycznych – to dzieci epoki rozwiązywania testów. Czy nikt – przynajmniej na poziomie szkoły średniej i wyższej – nie uczy ich, że klimat jest zjawiskiem dużo bardziej kompleksowym, niż odzwierciedlałaby to zakładana reakcja na pojedynczy zasób (czynnik) materialny? Zapewne nie uczy; myślenie, a tym bardziej – rozważanie, nie mieści się w możliwościach ujęcia w testy..