„Tengo la camisa negra

Posted in: Ciepło i Ogrody- paź 02, 2016 Komentarze są wyłączone

Esta de luto

Porque negra tengo el alma” (noszę czarną koszulę, bo czarną duszę noszę).. To wybrane słowa piosenki o utracie miłości, stworzonej w roku 2004 przez kolumbijskiego twórcę Octavia Mesę, śpiewanej przez Juanesa. Są tylko pretekstem do rozważań związanych z narastającym konfliktem wokół istoty człowieka i człowieczeństwa, zwanym powszechnie – i wyłącznie – konfliktem dotyczącym projektu całkowitego zakazu aborcji (przyjętego w ostatnich dniach przez Sejm RP do opracowania). Aspekt, na który chcę zwrócić uwagę, to całkowita nieobecność pojęcia duszy w argumentacjach, niedostatek skupienia uwagi na człowieku jako istocie rozumnej, świadomej. Po co żyjemy? Po co przychodzimy na świat? Czym jest świat i na czym się opiera? Czym jest człowiek? Czym jest Bóg? Podstawy metafizyczne są niezbędne, by ustanawiać prawa dotyczące istoty człowieka. Bez nich człowiek jawi się jako żywy robot (lub może – żywy umarły..), ciało urodzone, późniejszy podatnik, pracownik, statystyczna głowa i gęba. A przecież ten, który miałby się urodzić, ma niezbywalne, podstawowe prawo – do bycia akceptowanym, chcianym, czy więcej – kochanym! Tu mieści się niezbędna możliwość, konieczność wyboru, i to zarówno kobiety, jak i mężczyzny. Represyjność państwa nie może dosięgać człowieka jeszcze nie narodzonego.

Dusza wchodzi w zarodek w dziewiętnastym dniu po zapłodnieniu. Wcześniej jest to tylko ciało potencjalnie przygotowujące się na przyjęcie duszy; istotna większość z nich ulega poronieniu, co zresztą potwierdza statystyka medyczna. Koniec trzeciego tygodnia, jako termin wnikania duszy w tworzące się ciało, to nie tylko moje ustalenia, pisał o tym również Rudolf Steiner w pierwszych dekadach XX wieku.

Lata temu czytałam „Obietnicę poranka” Romaina Gary’ego. O dzieciństwie i młodych latach autora, niesamowicie wspieranego i kochanego przez matkę. Każdy ma prawo do swojej obietnicy poranka, zatem: „Chrońmy kobiety”.. i dzieci!

Żywość świata c.d. Moja przygoda z GMO

Posted in: Ciepło i Ogrody- sie 30, 2016 Komentarze są wyłączone

Ryż GMO po próbie fermentacji, lipiec 2016

Wyszło nie tak, jak miało być. Zachęcona powodzeniem w produkcji niewielkiej ilości octu ryżowego z brązowego ryżu, który został mi po eksperymentach z komponowaniem „japońskiej” herbaty genmaicha, w końcu maja b.r. nastawiłam duży gar z 5 kg brązowego ryżu, pochodzącego z Hiszpanii. Do fermentacji octowej. Octy jabłkowe (z jesiennych, wysoko pektynowych jabłek) zwykle po miesiącu fermentacji stale utrzymują miły i świeży zapach jabłkowy i nadają się do zlania do pękatych butelek, gdzie dojrzewają przez kolejne miesiące. Z ryżem było analogicznie, ale nie tym razem. Minęło ponad 2 i pół miesiąca i smród z gara stawał się coraz bardziej nieznośny; cuchnęły nawet łyżki zanurzane od czasu do czasu w szaroczarnej, mętnej cieczy. Ostrożnie wylałam ciecz; ryż pozostał twardy, potwornie śmierdział i miał kolor różowawo-perłowy; widać to na zdjęciu.

Co wynika z tej niefortunnej przygody? Ryż był ewidentnie produktem GMO, nie wchodził w proces przemiany, tworzącej kształt życia (w tym przypadku – w fermentację octową). Stanowił materię sterylną, która – przenoszona jako składnik świata wraz z czasem – mogła się tylko zepsuć. O GMO już pisałam, idea produkowania takich roślin zakłada rozwiązanie pewnych problemów (których można by unikać w trakcie właściwej uprawy), zanim uprawa się zacznie. Ogólnie mówiąc, z założenia GMO ma nie podlegać procesowi przekształcenia informacji, dokonującej się w czasie. Jak takie jedzenia ma żywić? Nie żywi. Powszechne stosowanie GMO w rolnictwie będzie równoznaczne z głodem na świecie.

Idea, która przyświeca tworzeniu GMO, jest bardziej powszechna. Wszędzie tam, gdzie ludzie oczekują żywych dekoracji, zatrzymania ruchu pionowego i poziomego w czasie – w dekoratorstwie roślinnym nowoczesnej architektury krajobrazu, konserwacji założeń parkowych, współczesnej ochronie przyrody, itd. Tworząc świat sterylny, rozpadający się w ciągu dalszym..

Śmierć, ścieżki pieśni i most Czinwat

Posted in: Ciepło i Ogrody- sie 29, 2016 Komentarze są wyłączone

O śmierci już trochę pisałam, pewnie jeszcze nie raz napiszę. Jest znieruchomieniem ciała, wiąże się z rozpraszaniem kształtu materii i jej sterylizacją. Ciało (materia) przestaje wchodzić w cykle połączenia informacji. Przede wszystkim – w cykl wody, warunkujący czynne przemieszczanie się materii wraz z czasem (ruch pionowy w czasie) oraz w cykl wiatru, umożliwiający powstawanie kształtu życia (ruch poziomy w czasie). Zbliżającą się śmierć w ciele człowieka widać. Prognostykiem jest wygląd skóry, kilka dni przed śmiercią naskórek zaczyna przypominać miękką gumę. Skóra działa w cyklu wody; warstwa skóry właściwej odpowiada za przekształcanie informacji i skupianie energii, podobnie jak strefa hyporeiczna w obiegu wody w przyrodzie. Wspomniane wyżej przemiany informacji i związany z nimi oddech energetyczny prowadzą do uzyskania energii informacji, będącej substratem w cyklu wiatru, czyli w tworzeniu kształtu życia. Gumowacenie pokazuje uszczelnienie, zanikanie przekształceń informacji, tj. cyklu wody i w rezultacie – cyklu wiatru; ciało nieruchomieje.

Ścieżki pieśni są energią informacji – o różnej intensywności i randze – odzwierciedlającą w krajobrazie oś Wszechświata. Oś Wszechświata, wzdłuż której przesuwa się bańka czasu stojącego i świat materialny, jest prowadnicą dla dusz istot rozumnych w trakcie ich życia w materii, nie jest przy tym prowadnicą dla samego świata (szczegóły badam, napiszę o tym kiedy indziej). Ścieżki pieśni są dobrymi trasami komunikacyjnymi i to w różny sposób (!). Zauważyłam, że małe ssaki wykorzystują ścieżki pieśni, by umrzeć. Z głównej ścieżki pieśni w Kamienicy zbierałam już ciała kilku kretów, ryjówek, nornic, ewidentnie nie będących ofiarami drapieżników, a wiosną byłam świadkiem szykowania się do śmierci badylarki. Kręciła się na krótkim odcinku, interesowała roślinami, kamykami, mnie się nie bała. Po kilkunastu minutach ułożyła się jak do snu, zwijając w kłębek; wróciłam w to miejsce po paru minutach – już nie żyła. Jerzynek Madej też umarł na ścieżce pieśni; muszę przyznać – jako obserwator – że śmierć jest przyjazna dla użytkownika. Być może jest taka na ścieżce pieśni, trasie komunikacyjnej w świecie materii i poza niego. W każdym razie, dobrze jest wiedzieć, gdzie łatwiej umierać..

Most Czinwat jest mostem rozdzielającym i łączącym świat w czasie i poza nim. To element wierzeń irańskich, sądzę, że sięga pierwszej cywilizacji ziemskiej. Jego symbol pokazuje, że most zaczyna się na ścieżce pieśni. Most Czinwat nie zawsze jest dostępny dla umierającego człowieka, nawet, gdy jest on świadom swojej śmierci. O tym jednak napiszę później.

Żywość świata c.d.

Posted in: Ciepło i Ogrody- lip 25, 2016 Komentarze są wyłączone

Kształt życia. W Kamienicy, maj 2015

Świat ma naturę jednorodnie duchową (monizm spirytualistyczny). Innymi słowy: rzeczywistość jest świadomością. Natomiast materia jest pozorna, jest projekcją. Sprawę materii bardzo lapidarnie ujął mój sąsiad, mówiąc: „Naukowcy dzielą atom na coraz mniejsze cząstki i ciągle nic nie widać!” Co do świadomości: stwierdzenia, że „mózg myśli”, ewidentnie obowiązujące w nauce, są dla mnie tym samym, co przenośnia „komputer myśli” – podobne, binarne procesy przetwarzania informacji, sugerujące równoznaczność ze źródłem myśli. No, cóż.. Kwestia oglądu. Nawiasem mówiąc, ciekawe argumenty przeciwko materialistycznemu podejściu do świata i teorii ewolucji publikowane są w ściśle naukowym (i punktowanym) czasopiśmie „Filozoficzne aspekty genezy”, prowadzonym przez grupę filozofów z Uniwersytetu Zielonogórskiego (grupa lokalna „Nauka a Religia”).

Zatem, do tematu! Oddech energetyczny, wydech-wdech, zasygnalizowany w poprzednim wpisie, nie stanowi jedynego warunku utrzymywania żywości świata. Jak dotąd, ustaliłam, że są trzy takie warunki:

  1. Ruch świata materialnego wraz z czasem. Stały, niejednostajny ruch; nie – „w czasie i przestrzeni”, lecz zgodnie z tworzoną, rozwijaną i kończoną chwilą (ruch czynny), potem kolejno – jako ruch bierny – w „międzychwili” (napęd zapewnia tu świat równoległy). Rytm ten powtarza się. Ruch świata z czasem wymaga sprawnych prowadnic, ley lines, specyficznej informacji, odzwierciedlającej się na Ziemi. Nazywam go niekiedy ruchem pionowym w czasie (ruchem wzdłuż czasu).
  2. Cykle połączenia informacji prowadzące do skupienia energii informacji w kolorze radiestezyjnym pomarańczowym (do uzyskania kształtu życia). Cykle połączenia informacji nazywam niekiedy ruchem poziomym w czasie (ruchem w poprzek czasu).
  3. Oddech energetyczny, zaczynający się jako wydech (rozproszenie energii); potem następuje wdech (skupienie energii). Oddech energetyczny, niezbędny do uzyskania kształtu życia, realizowany jest w którymś z cykli powrotnych. To znaczy, że wynika z działań istot rozumnych w chwili lub z myśli i wyborów tych istot rozumnych, które w daną chwilę nie wchodzą. Ostatnia fraza jest uzupełnieniem stwierdzenia zawartego w poprzednim wpisie pt. „Żywość świata”.

A co ze światem nie spełniającym tych warunków, martwym? Jest wleczony wraz ze światem żywym, jak kula u nogi, aż do rozpadu, zaniku martwej materii.

c.d.n.

hex. 23

Posted in: Ciepło i Ogrody- cze 26, 2016 Komentarze są wyłączone

W Rogalinie, fot. LH 2010

Wracam czasem do rozważań bazujących na Księdze Przemian. W miarę kolejnych rozpoznań świata, kolejnej korekty rozpoznań świata i kolejnego porzucenia niektórych ustaleń, czytam z niej inaczej, bardziej dosłownie traktując symbole, które I Ching pokazuje i interpretuje. Korzystam najchętniej z dzieła Johna Blofelda pt. „I Ching, the Book of Change”, porównawczo zaglądam do Richarda Wilhelma w tłumaczeniu C.F. Baynesa (wersji internetowej). To podstawa rozmyślań.

Parę bardzo świeżych oraz mocno starszych wydarzeń i obserwacji z życia wziętych skłoniło mnie do przypomnienia sobie symbolu, dobrze pasującego do sytuacji obecnego w nich podmiotu (istoty rozumnej). To heksagram 23, u Blofelda przetłumaczony jako „Peeling off” (obieranie ze skóry), u Wilhelma – „Splitting Apart” (rozcinanie, rozdzielanie, rozszczepienie).

Teraz baza rozmyślań:

Świeże. Czego szuka wegetarianin na przyjęciu ogrodowym z grillem? Niewątpliwie – towarzystwa ludzi, spotykanych niegdyś w klubach turystycznych i na wyjazdach klubowych; może prościej – towarzystwa jakkolwiek rozpoznawanych ludzi. Którzy go nawet lubią, ale w zasadzie nie akceptują tego, czym jest. To środowisko „tych samych żon, mężów i dzieci od 30 lat”, raczej konserwatywne. No i drwi z wegetarianizmu.

Starsze. Czego szuka architekt krajobrazu-twórca, praktykujący myśliciel, wśród przyrodników? Ewidentnie – środowiska, źródła wiedzy, poszerzania widzenia, możliwości wymiany myśli, także – zleceń. Coś znajduje. Okazuje się jednak, że tylko wiedza z wyraźną etykietą „naukowa” ma znaczenie; wiąże się to z dużą jednolitością poglądów (materializmem, biocentryzmem). Myśl, zwłaszcza jeśli odkrywa „podejrzanie” inne, niż znane i uznane wnioski odnośnie rzeczywistości, nie jest tolerowana. Najważniejsze jest działać, według zasad ochrony przyrody ustalonych dobry wiek temu. W końcu „wszystko już wiadomo, trzeba jeszcze tylko ustalić parę szczegółów..”

Heksagram 23 uważany jest za nieszczęśliwy; wobec naporu złego, miernego, nic się nie da w danym czasie zrobić. Jednak rozważenie sekwencji linii zmiennych oraz obrazu heksagramu – góry nad ziemią – zmienia istotnie tę optykę. Stopniowe pozbywanie się złudzeń, czy – fałszywego (niezgodnego z rzeczywistością) oglądu świata, trudne i mozolne, prowadzi ostatecznie do uznania i wsparcia, w domyśle – również do rozjaśnienia świadomości. Obraz to góra wyrastająca nad ziemię, która może podtrzymywać wzrost i umożliwiać ruch wzwyż (do przodu), choć sama jest bierna; widzenie z wysoka poszerza horyzont. Jak widać, rozwój i osobiste wzrastanie musi być okupione cierpieniem lub rozczarowaniami (i kropka). Z kolei, patrząc na znaczenie heksagramu 23 podane przez Wilhelma, można przyjąć, że to, co jawi się jako rozszczepione, zostanie w końcu scalone..

Żywość świata

Posted in: Ciepło i Ogrody- cze 12, 2016 Komentarze są wyłączone

Dekoracje, fot. LH 2011

Puszcza Białowieska; ciąć martwy las, czy go nie ciąć? Obecnie prowadzenie rozważań o żywości świata i jej braku pakuje myślącego nieuchronnie w niechciane wybory polityczne. Puszcza nie odpuszcza. Poglądy, zaciekłość, zdominowały dyskusję o lesie i zyskały rangę argumentów naukowych. Co na to wszystko metafizyk? Docieka, bada, myśli – jak zwykle, jak lob lodowca (w strefie marginalnej), w poprzek czasu.. Poniżej wyniki, skrótowo.

Żywość świata w czasie jest ożywianiem materii przez istoty, dla których świat istnieje – dusze rozumne; na Ziemi są nimi ludzie. Żywość wiąże się z oddechem energetycznym, naprzemiennym rozpraszaniem i skupianiem energii informacji. Realizowana jest poprzez działania człowieka, dokonywane w chwili. Jego gospodarowanie i twórczość, wykorzystujące odpowiednie cykle połączenia informacji, czyli takie, które oddech energetyczny zapewniają w procesie i w wyniku procesu. Charakter taki mogą mieć wyłącznie cykle powrotne, cykle pierwotne („działania” natury – cykle zasilania) prowadzą do „usztywnionego” skupienia lub rozproszenia energii i ich rezultaty – aby ruch był kontynuowany – muszą być poddane działaniom cykli powrotnych. Ludzie, co oczywiste, tworzą i gospodarzą z różną udatnością. Często traktują świat jak dekorację, a ich życzeniem jest uzyskanie trwałości, niezmienności, wiecznego „tego samego”. Co prowadzi do sterylizacji (materii martwej, bez oddechu energetycznego) lub do materii „na próbę” (materii na granicy znieruchomienia). Warunkiem zachowania żywości jest stałe usuwanie martwej materii poza obręb systemu (ekosystemu) i przywracanie do ruchu materii „na próbę”. W przypadku ciała ludzkiego wyprowadzaniem martwej materii na zewnątrz zajmuje się układ limfatyczny i nerki. W krajobrazie rolę taką pełni grupa ekologiczna reducentów, roztocza.

Wracając do martwych świerczyn w Puszczy Białowieskiej i argumentów naukowych – nie natknęłam się na rozważania ściśle ekologiczne, prowadzące do wniosku, że ochroną Puszczy jest zostawienie jej w spokoju, czyli zaniechanie wszelkiego gospodarowania. Postulat ten jest zatem tylko światopoglądem; trochę mało, zważywszy na agresywność ataków wobec ludzi wyrażających pogląd przeciwny. Oczekiwaną przeze mnie analizą byłoby wyjście od ekosystemu, gdzie dobre 90% materii jest martwe (szacuję) i prześledzenie, co dzieje się z nim dalej siłami natury. To znaczy, jak w obieg wchodzi materia martwa w warunkach ekosystemu prawie martwego i jak ww. ekosystem jest zasilany energetycznie. Kluczem jest tu żywość gleby, a oczekiwaniem – dalece „ponadnormatywna” aktywność reducentów. Przytaczane argumenty, że konkretne gatunki są związane z martwym drewnem, dotyczą – jak sądzę – ekosystemów żywych, gdzie martwe drewno stanowi kilka–kilkanaście procent. Funkcję zasilającą pełnią żywe składniki systemu, co ważne – gleba jest żywa, obecne są mikoryzy, itd.

Znów metafizyka. Łączem filozofii z nauką, w tym przypadku – z ekologią, w rozpatrywaniu żywości świata, jest zasilanie ze strony materii, żywa gleba. Na razie tyle, będzie ciąg dalszy.

Przednówek

Posted in: Ciepło i Ogrody- maj 08, 2016 Komentarze są wyłączone

Koniec kwietnia i początek maja są trudne dla metafizyka, rozpatrującego także jedzenie w kategoriach energii i informacji, do tego – raczej wybrednego i zwykle korzystającego z niezbyt obszernego zasobu surowców. Z warzyw, które przechowały się od jesieni, tylko buraki jeszcze nadają się do jedzenia i to po odpowiedniej obróbce. Moja ulubiona biała kapusta nie poprawi swojej sterylności i rozpraszania energii nawet po próbie zakiszenia, czyli wykorzystania cyklu przemian energii informacji, który nazywam „zamiana wody w wino”. Nie ten substrat.. Na marginesie, wspomniane już w kilku wpisach cykle energetyczno-informacyjne, feng shui, ciągle rozpoznaję, więc nie piszę o nich za wiele – na razie. Ale – jedzenie! Komponowanie smaków pasjonuje mnie, a tu zasób przetworów skurczył się dramatycznie, nowalijki są ciągle sterylne (to po co je jeść?), stare warzywa i owoce też nie pokazują żywości. W tej sytuacji spróbowałam zbiorów z dzikości. Wbrew pozorom i promocjom dzikich roślin jako jedzenia, wiele tego, co w naturze jadalne (czyli nie truje) i co jedzą zwierzęta (np. część roślin pastewnych) nie służy człowiekowi, żyjącemu i gospodarującemu w świecie na innych zasadach, niż zwierzęta. Krótko mówiąc – człowiek nie jest gatunkiem zwierzęcia, niezależnie od redukcjonizmu, prezentowanego w naukach biologicznych! Wśród dzikiej i jadalnej flory można jednak znaleźć takie gatunki, które pokazują dostatecznie dużo połączenia informacji oraz dostatecznie dużo żywości, aby żywiły także człowieka. Co więcej, dobrze jest zbierać je w miejscach, gdzie teren jest dostatecznie żywy (tj. pokazuje żywość; o połączeniu informacji i żywości w życiu jeszcze napiszę). Tak, tak! Metafizyka to także wyzwania kulinarne..

Podagrycznik (ale nie – odmiany ogrodowe) się nadaje. Do zbioru służą niezbyt młode i niezbyt stare liście, ogonki i osadki liściowe. Pokrojony lub posiekany i bardzo krótko obgotowany jest naprawdę smaczny. Wczoraj zebrany w Kamienicy, posłużył do zapiekańca z dwudniową marynatą plastrów buraczanych, jajami i grubymi rurami makaronu (danie było doskonałe!), dziś będzie kompozycja z ciastem ziemniaczanym. Co warte uwagi – nie zbierałam podagrycznika w miejscu (dość lokalnej miary) ihahö, które zajmuje część dawnego parku podworskiego w Kamienicy i wchodzi płatem także na mój teren. Jest tu doskonałe połączenie informacji, ale bardzo mało żywości; temat wkładam do wora z obietnicami pt. „Napiszę później”.

Wolny przelot

Posted in: Ciepło i Ogrody- mar 11, 2016 Komentarze są wyłączone

Co widać, fot. LH 03.2016

Wyjaśniam (ponownie) dwa terminy, które już wcześniej pojawiały się w moich wpisach. Oba dotyczą sytuacji duszy podlegającej reinkarnacji, wcielającej się w istoty rozumne, żyjące w różnych czasach w świecie materii. Ponieważ w literaturze można znaleźć niejednakowe ich definicje, podanie znaczeń używanych przeze mnie wydaje się niezbędne.

Karma – los, którego doświadcza dusza w świecie materialnym, wynikający z jej przeszłych czynów (wyborów), dokonanych w obecnym i poprzednich światach (wcieleniach).

Dharma – zobowiązanie duszy do określonych działań w danym świecie, dokonane przed wcieleniem.

W takim rozumieniu i karma i dharma są indywidualnym losem i zobowiązaniem, nawet, gdy przypominają sytuację, w której znaleźli się inni. Sądzę ponadto, że przedmiotem dharmy nie może być zobowiązanie do miłości (pokochania) konkretnej osoby, czy – osób.

Wolnym przelotem nazywam wejście duszy w świat materii (w dane wcielenie) bez zobowiązań dharmy i bez obowiązku odrabiania karmy. W tym konkretnym wcieleniu; to tak jakby dusza miała urlop dziekański: nie musi niczego odrabiać i uczestniczyć w zajęciach, ale musi żyć – i to dobrze! Bieżąca karma jednak gromadzi się, zatem wolny przelot nie jest pozbawiony odpowiedzialności za wybory i czyny. Ponadto, ceną za ułatwienia w życiu jest ograniczenie możliwości rozwoju duszy w danym świecie, ale dusza chcąca tego może się rozwijać. Jednak wykluczone jest osiągnięcie oświecenia (o oświeceniu piszę w artykule „Życie, śmierć i drzewo”, zamieszczonym w Liliana Hilsberg–>Publikacje). Dusza ma zawężone widzenie i rozpoznawanie świata, około 2,4 razy węższe, niż dusza karmiczna-dharmiczna. O zakresach widzenia duszy w różnych sytuacjach jeszcze napiszę, później. Ludzie ci często podkreślają swoją prostotę, niezależnie od ilości posiadanej władzy i zgromadzonych zasobów. „Nie chcę, żebyś mnie komplikowała!” to typowe stwierdzenie wolnoprzelotowca.. Sporo ludzi na Ziemi korzysta z tej formy „urlopu”, około jedna piąta populacji. Bywa, że osoby takie zajmują istotne stanowiska i mają wiele władzy, czasem nieformalnej. To oczywiste, że ograniczona zdolność widzenia świata nie służy rozwiązaniom strategicznym, szeroko zakrojonym dyskusjom i wolnej myśli. Zapewne jednak wyborcom podoba się pewność siebie tych ludzi, absolutne przekonanie o słuszności swoich racji lub nieskomplikowanie. Na przykład, prezydent i prezes RP są duszami na wolnym przelocie.

Natomiast (przejściowe) ograniczenia widzenia duszy karmicznej-dharmicznej, takie jak w wolnym przelocie, powoduje opętanie – przyklejenie się dewy; o tym także napiszę kiedy indziej.

Smoki. Wyprowadzenie raka

Posted in: Ciepło i Ogrody- mar 06, 2016 Komentarze są wyłączone

Smoki stanowią istotny element baśni, legend, czarnych i białych opowieści. Jawią się zwykle jako istoty złe i podstępne, lecz z drugiej strony – mówi się o smoczej energii Ziemi, siłach żywiących i kształtujących ziemski świat. Siłach smoczych – bo nie rozpoznanych, nie nazwanych swoim własnym imieniem, tajemniczych. Jednakże smoki są nie mniej prawdziwe, niż świat materialny. Czyli – tak samo nierzeczywiste. To także projekcja, szyld, pod którym można rozpoznać i nazwać energię informacji, tworzącą świat materii i środowisko do życia w materii. Podobnie, jak materia jest szyldem dla dusz istot rozumnych, uczących się wybierać pomiędzy dobrem a złem i (zmuszonych) brać za to odpowiedzialność, rozwijających świadomość siebie samych, radujących się i cierpiących w świecie będącym bardzo dobrze zrobionym przedstawieniem. Człowiek – dusza rozumna – jest tu nie tylko aktorem. Oddam głos historykowi idei i filozofowi, Stefanowi Swieżawskiemu (1907-2004): „Każda najdrobniejsza myśl i każdy czyn ma wpływ na cały wszechświat… albo buduje, albo rozbija… jesteśmy odpowiedzialni za każdy moment naszego życia.”

Teraz temat 2. Metafizyk może ostatecznie ograniczyć się do sprawnego zadawania pytań i rozpoznawania rzeczywistości, ale architekt krajobrazu zobowiązany jest do znajdowania twórczych rozwiązań pojawiających się problemów;) Krótko mówiąc: „podgrzanie na progu” jest pomysłem, mogącym wyprowadzić raka z obrębu energetycznego żywego ciała. Najlepszy zestaw warunków oferuje ruska bania – łaźnia parowa z nie przesadnie wysokimi temperaturami, dodatkowym bodźcem w postaci chłosty witkami brzozowymi i schłodzeniem ciała na koniec. Nie da się jej zamienić na saunę fińską, w tym wypadku. Jeśli znajdzie się chętny do przetestowania pomysłu, proszę poinformować mnie o wynikach..

Szary próg życia c.d.

Posted in: Ciepło i Ogrody- mar 02, 2016 Komentarze są wyłączone

Schemat raka, notatki LH, 03.2016

Szary próg życia to przekraczalna granica. Znieruchomienie ciała, odejście duszy – śmierć – nie jest tu jedynym wyjściem. „Rozpuszczenie” granicy w progu oscylacji czasu stojącego przez istotę żywą powoduje wnikanie materii martwej (o kolorze radiestezyjnym białym) w obręb czasu oscylującego, podtrzymującego życie w materii. W pasie przygranicznym od strony ciała żyjącego tworzy się „grzebień” białej materii, która w tym zakresie poziomu energii może się rozmnażać, jak materia żywa. To nowotwór. Prawdziwy rak, w odróżnieniu od materii „na próbę”, materii na granicy znieruchomienia, która może tworzyć się przy oporze oscylacji czasu stojącego w organizmie żywym. Ta materia w medycynie też nazywana jest rakiem, choć – z punktu widzenia metafizyki – jest ciągle materią żywą i bardzo ciepłą. Rak jest skrajnie zimny, taka jest informacja w kolorze białym. Materia biała rozmnażająca się nadal nie łączy informacji – rak nie podlega kontroli organizmu żywego, zatem rozmnaża się „preferencyjnie”, nic go nie ogranicza. Organizm jednak potrafi sam radzić sobie z nowotworem. Rozpraszaniem białej informacji zajmują się – na planie fizycznym – nerki. Raka po prostu można wysikać; tak dzieje się z pojawiającymi się w ciele komórkami nowotworowymi na co dzień. Mocz jest sterylny, biały radiestezyjnie. Nerki zatem muszą być sprawne, ciepłe; przerabiają przecież najzimniejszą informację!

Co może być przyczyną wspomnianego na wstępie „rozpuszczania” granicy w progu oscylacji czasu stojącego? Życie sterylnie, uszkodzenie ciała przez sterylne, zimne energetycznie jedzenie w zimnym energetycznie środowisku lub przez inne substancje, jedzenie GMO, istotny zawód w życiu, np. odrzucenie miłości, niechęć do życia w materii, karma (los do odrobienia), itd.

A jak się ma przyjęte w medycynie leczenie raka do ustaleń metafizycznych? Hm.. Chemio- i radioterapia mają poziom energii powyżej progu oscylacji czasu stojącego, pokazuje on informację: „podleganie śmierci”, taką, jak ma sam rak. Dodatkowo, uszkadzają ciało, w tym – niezbędne do pozbycia się prawdziwego raka nerki. Kuracje te być może są w stanie ograniczyć materię „na próbę” (ciepłego „raka”), wydaje się jednak, że podtrzymują zimny nowotwór. Leczenie poprzez blokowanie powstawania nowych naczyń krwionośnych, czyli hamowanie zasilania tkanki rakowej, jest neutralne metafizycznie.