Miłość

Posted in: Ciepło i Ogrody- lut 13, 2017 Komentarze są wyłączone

Kochający kot Tygrys (03.1997-8.03.2011), fot. LH 2008

Chodziła za mną niedawno piosenka, którą pamiętam z filmu Pedra Almódovara „Kwiat mego sekretu”. To „Tonada de Luna Llena” (Melodia księżyca w pełni), której twórcą i wykonawcą był Simón Díaz, wenezuelski pieśniarz i kompozytor. Znam trochę hiszpański, więc zabrałam się za tłumaczenie. I utknęłam na pierwszej zwrotce..

Yo vide una garza mora
dándole combate a un río,
así es como se enamora
tu corazón con el mío

Słowo w słowo: „Zauważyłem czaplę czarnobrzuchą (garza mora), pozwalając jej walczyć (?!) do rzeki..” Walka do rzeki? I jak to się ma do zakochiwania się w sobie Twojego i mojego serca (así es como se enamora tu corazón con el mío)? Po namyśle pierwsze wersy przetłumaczyłam tak: „Zauważyłem czaplę czarnobrzuchą, pozwoliłem jej nurkować po zdobycz do rzeki. To tak samo, jak zakochują się w sobie Twoje i moje serce.”

Miłość pojawia się w moich rozważaniach metafizycznych nierzadko. Ale trochę jak aksjomat: wiadomo, co oznacza i że stanowi podstawową zasadę świata. Przyjmuje się za Platonem, że miłość jest pragnieniem Dobra utożsamianego ze Światłem; Dobra dającego możliwość poznania prawdy. Czyli stanowi siłę napędową zarówno działania, jak i poznawania najwyższych wartości. Po rozważeniu sądzę jednak, że powyższa definicja nie jest wystarczająco metafizyczna, nie tłumaczy bowiem, dlaczego miłość jest podstawową zasadą świata. I czy jest wyłącznie własnością duszy, czy należy też do środowiska, tworzącego świat. Czy ma charakter „wklęsły”, czy „wypukły”. Co oznacza: „wklęsły”, gdy Światło jest „miejscem na” (zgodnie z wyjaśnieniem we wpisie z dn. 25.12.2016) albo „wypukły”, gdy jest częścią środowiska i oświetla scenę.

W konkluzji, jakkolwiek dziwacznie by to brzmiało: miłość jako podstawowa zasada świata jest wklęsła i jest własnością duszy. To tworzenie w sobie miejsca na zjednoczenie, pożądanie zjednoczenia z drugim człowiekiem. W ciągu dalszym rozwoju duszy – robienie miejsca na zjednoczenie ze światem, poznanie, czy też – doświadczenie absolutnej jedności świata (który przeciętnie jawi się jako rozwarstwiony, co najmniej dualistyczny). Podstawową zasadę świata mogę wiec sformułować tak: miłość to zjednoczenie duszy ze światem, uzyskanie takiego widzenia świata, w którym stanowi on nierozdzielną całość. Drogą jest osiąganie jedności z duszą innego człowieka, do czego dorosłym służy seks. Ale nie każdy seks. Warunkiem niezbędnym jest zakochanie, wewnętrzne światło jako miejsce na.. Pozwolenie, by czapla nurkowała po zdobycz do rzeki. Seks, w którym doznania zmysłowe służą energii lewej ręki.

Przyjaźń, pieniądze i zielonooki potwór

Posted in: Ciepło i Ogrody- sty 24, 2017 Komentarze są wyłączone

Trollik i Őažymka - koty zaprzyjaźnione, grudzień 2016

Konieczność i wolność, omówione wstępnie w poprzednim wpisie („Lewa ręka ciemności”), dotyczą wyborów duszy rozumnej i – w konsekwencji – sytuacji człowieka jako istoty duchowej. Sytuacji, to znaczy: postrzegania i przeżywania życia jako związanego wyłącznie ze światem materii (zmysłowym) lub dokonania także trudu wyjścia poza te ramy. Mówię: „trudu”, gdyż droga do osiągnięcia wolności prowadzi przez jądro ciemności – napięcia, cierpienia i rozpad granic związane z osobistym rozwojem. Proces ten bardzo trafnie opisał prof. Kazimierz Dąbrowski w swojej teorii dezintegracji pozytywnej. Ale to dygresja; nie światło dla duszy jest tematem obecnego wpisu, lecz żywienie duszy i ciała – umiejętność harmonijnego życia w płynącym czasie, w nierzeczywistym świecie materii. Umiejętność żywego życia, czyli takiej „obsługi” materii, która zapewnia jej żywość dla danego człowieka. To znaczy, że muszą być spełnione pewne warunki. Opiszę je językiem metafizyki.

Praworęczne – i powszechnie realizowane – życie w materii jest procesem tworzenia kształtu z materii sterylnej o energii skupiającej (z materii „na próbę”, materii młodej), a następnie – rozpraszania kształtu do uzyskania materii sterylnej, martwej, o energii rozpraszającej (materii starej). Materia martwa podlega potem rozkładowi. Proces ten, jakkolwiek żywi, wiąże się ze sporymi stratami energii i nie przekazuje najbardziej wartościowej informacji: nie tworzy kształtu życia (=harmonii i zdrowia), nie pokazuje połączenia informacji i nie daje siły do wzrastania duszy. Dopiero energia lewej ręki pozwala na energetyczno-informacyjną pełnię życia duszy rozumnej w materii. I co ważne: nie trzeba szarpać się z materią, a zachowanie zdrowia przestaje być kłopotem. Energia lewej ręki ma charakter procesu w procesie, dwóch wplatających się w siebie procesów, tworzących na bieżąco zieloną, skupiającą energię połączenia informacji. Odkryłam tę prawidłowość całkiem niedawno, będąc uczestnikiem – i jednocześnie obserwatorem-metafizykiem – rozmów niemal doskonale zielonych, żywiących (stąd nazwa tego właśnie procesu w procesie: M/L; opiszę go później). Powstająca skupiająca zielona energia informacji wydobywa ze „zwykłego” kształtu kształt życia. Na marginesie, produkcja „zielonej” energii do wykorzystania przez ludzi także musi się opierać na procesie w procesie; pracuję nad rozpoznaniem tego zagadnienia..

Teraz wyjaśnię tytuł wpisu. Przyjaźń, czyli relacja oparta na wzajemnym wsparciu bez angażowania uczuć, ale i bez przymusu, tworzy dużo skupiającej zielonej energii informacji. Pieniądze, także zielone (choć niekoniecznie te „zielone”), są ambiwalentne – w zależności od tego, jak są pozyskiwane i wykorzystywane, pokazują energię skupiającą lub rozpraszającą (prowadzącą do rozpraszania kształtu i powstawania martwej materii – informacji „to jest martwe”). Zazdrość, zielonooki potwór, bo takiej trafnej metafory użył Szekspir w „Otellu”, jest także zielona metafizycznie, ale zwykle nosi energię rozpraszającą, czyli staje się niszcząca, nie – twórcza.

Lewa ręka ciemności

Posted in: Ciepło i Ogrody- gru 25, 2016 Komentarze są wyłączone

Odra koło Lebus, czerwiec 2010, fot. LH

„Światło jest lewą ręką ciemności,
a ciemność jest prawą ręką światła.”

Ursula K. Le Guin


Tytuł wpisu zapożyczyłam ze znakomitej powieści Ursuli K. Le Guin. Zgrabnie ujęta w słowa oczywista komplementarność światła i ciemności nie jest jednak przedmiotem moich rozważań. Lewa ręka ciemności w przedstawionym przeze mnie niżej rozumieniu (tu całkowicie odchodzę od ducha powieści) to światło jako „miejsce na..”, wolny przestwór ujęty w kształt ramy, kierunek. W podobnym kontekście pojęcie to jest używane w architekturze (np. światło otworu – okna, drzwi), urbanistyce (tzw. „odejście” – wolny od zabudowy dystans do budynku, czy pomnika) lub wymiarowaniu (światło rury), itp. Lewa ręka – światło – jako wyjście poza mroki „konieczności” świata zmysłowego, życia w materii; życia, które Immanuel Kant wiązał z czasem. Myśliciel ten uważał, że wolność człowieka jest możliwa po i wraz z przekroczeniem czasu, czyli tego, co ogranicza, co jest skończone. Moje badania metafizyczne pokazują jednak, że wolność osiąga się żyjąc w czasie. Wszystko, czego może doświadczyć człowiek w świecie materii, mieści się w czasie. Jako istota rozumna, dokonująca rozróżnień i wyborów dobra lub zła, człowiek decyduje również – w dużej mierze – o tym, co i na ile jest w życiu koniecznością zaspokojenia potrzeb zmysłowych (nazywam to krótko: konieczność), a co staje się wolnością. Możność dokonania wyboru nie jest wolnością; każde działanie duszy wiąże się z jakimś wyborem. Wolność to przede wszystkim myśl, która nie ogranicza sama siebie, czyli czysta filozofia. To twórczość, wydobywająca z materii lub słowa (dźwięku) piękno i żywość świata. To relacje z człowiekiem, zwierzęciem i światem, których podstawą i rozwinięciem jest afirmacja i bliskość, zrozumienie, poczucie jedności świata. To miłość.

Konieczność i wolność dadzą się opisać w kategoriach (metafizycznych) energii informacji; podobnie – cykle wiążące się z obiegiem informacji w ramach obu rozróżnień i pomiędzy nimi. A to oznacza, że cdn.;)

PS O Kancie – za Karolem Tarnowskim: „Człowiek i transcendencja”, wyd. Znak, Kraków 2007.

Przestrzeń i światło

Posted in: Ciepło i Ogrody- gru 01, 2016 Komentarze są wyłączone

A media luz, fot. LH, luty 2015

Wygląda na to, że jestem hipsterką (trafna diagnoza, Sąsiedzie!). Ale nie o styl, tj. dekorację, tu chodzi, tylko o chodzenie pod prąd i źródłosłów. W języku wolof, używanym w środkowo-wschodniej Afryce, słowo „hip” oznacza widzącego (oświeconego), tego, który ma oczy otwarte. Skoro tak, napiszę o tym, co widać – o przestrzeni i świetle.

Przestrzeń i światło stanowią elementy środowiska, umożliwiającego istnienie świata materii. O ile sama materia jest projekcją (metafizycznie temat ujmując: nie jest rzeczywista), o tyle środowisko, w tym przestrzeń i światło, rzeczywiste jest. Z moich badań metafizycznych wynika, że rzeczywista przestrzeń jest ograniczona, ma geometrię wklęsłą, a „ściany” rzeczonej wklęsłości stanowią dwa różniące się od siebie pola światła (pola őažyma). Rozległość przestrzeni pokrywa się z zakresem oscylujących cząstek czasu stojącego i nie jest stała. Przestrzeń świata zawęża się w miarę „starzenia się” czasu, powodowanego przez działania istot rozumnych w tymże czasie żyjących. Wielkość przestrzeni zmniejsza się poprzez – po pierwsze: rozciąganie krawędzi jednego z pól őažyma (dotyczy pola lewego, jest zwiększeniem zakresu tego pola), po drugie: obniżanie oparcia oscylacji czasu stojącego. Oparcie oscylacji czasu stojącego to taki poziom energii informacji w obrębie czasu oscylującego, w którym cząstki czasu akurat nie oscylują. Światło, które widzimy, związane jest z maksymalną oscylacją cząstek czasu stojącego. Czas stojący oscyluje wyłącznie w tzw. superpozycji, czyli w sposób, gdy jedna oscylująca cząstka w tym samym momencie tworzy dwie cząstki. Pola őažyma, utworzone przez maksymalnie oscylujące cząstki, to taka superpozycja, gdy z jednej cząstki powstają 2×4 cząstki (pola őažyma prawe i lewe). Pole őažyma prawe jest polem pokazującym światło skoncentrowane, ma to związek z wdechem energetycznym. Natomiast pole őažyma lewe pokazuje światło rozrzedzone i jest związane z wydechem energetycznym. Najlepsze dla człowieka światło to światło pośrednie, lekko skoncentrowane, a media luz – jak mówią słowa znanego tanga. W krajobrazie można zlokalizować struktury energetyczno-informacyjne, realizujące mieszanie światła (o tym napiszę w ciągu dalszym..). W przypadku światła sztucznego pośrednie światło dają klasyczne żarówki lub halogeny (światło żarowe). LEDy to światło silnie skoncentrowane, a świetlówki (fluorescencyjne) pokazują światło bardzo rozrzedzone.

Wnioski? Dwa flankujące przestrzeń pola światła o różnym charakterze umożliwiają widzenie 3D materii-projekcji. Światło o cechach jednego z pól (jak LED lub fluorescencyjne) upośledza widzenie trójwymiarowe; można to zaobserwować w oświetleniu dróg, porównać tam, gdzie sąsiadują ze sobą np. lampy LED i halogenowe. Światło natomiast nie biegnie z największą we Wszechświecie prędkością, bo w ogóle nie biegnie.

Co ponadto? Różny, a nie opisany przeze mnie na razie, charakter pól światła jest źródłem zróżnicowania tego czasu, który dusza rozumna przeżywa jako mijanie.

c.d.n.

Dewa na moście Czinwat

Posted in: Ciepło i Ogrody- paź 10, 2016 Komentarze są wyłączone

Biała ścieżka pieśni, maj 2015

O dewach pisałam już (niewiele) w notatce pt. „Mamuny” z 18.08.2015. Definicję tam podaną chciałabym uzupełnić: dusze opętujące żywych w świecie materii niekoniecznie są duszami zmarłych ludzi. Wydaje się, że dominują w tym przypadku dusze innych istot rozumnych, które w różnych okresach istnienia Ziemi się na niej pojawiały i tu umarły, nie odchodząc poza czas. Czasem nie są to także dusze pojedyncze, lecz potrójne – triady. Dewa, czyli demon, to dusza silnie obciążona karmicznie, „odrabiająca” pokutę w czasie stojącym (tzw. czyśćcu); naprawdę niezły gnojek! Z czyśćca nie da się wyjść bezpośrednio poza czas i nie pomoże tu najlepszy psychopompos – przewodnik dusz umarłych. Dlatego celem opętującego dewy jest swoista droga na skróty: doprowadzenie do śmierci opętanego gospodarza i odejście wraz z nim przez most Czinwat. Ogólnie mówiąc, mechanizm metafizyczny polega na odcinaniu przez dewę ciała swojego gospodarza od żywienia i skłanianie go do nieustającej aktywności (wchodzenia w chwilę). A żywienie ciała materialnego odbywa się poza chwilą, wtedy, gdy dusza w nią nie wchodzi – gdy wybiera refleksję, namysł, ugruntowanie doświadczeń.

Moda na odbywanie podróży astralnych, opuszczanie ciała i wyprawy w niefizyczne światy, to potencjalne zaproszenie dewy do zajęcia ciała. Jak już się to stanie, dusza gospodarza nie jest w stanie poradzić sobie sama. Uwolnienie wymaga pomocy z zewnątrz: przywrócenie żywienia, odcięcie demona od ciała gospodarza i odesłanie go do czasu stojącego. W przeciwnym wypadku można tylko podsumować zyski i straty gospodarza. Zyskiem jest wyjście przez most Czinwat, opuszczenie czasu (jeśli komuś nie odpowiada dalsze życie w materii..). Wbrew pozorom, wyjście poza czas w chwili śmierci nie jest powszechnym zjawiskiem. Strata to także wyjście przez most Czinwat. Bo jest tak, jak w odzyskiwaniu ubezpieczenia na życie: trzeba najpierw umrzeć..

„Tengo la camisa negra

Posted in: Ciepło i Ogrody- paź 02, 2016 Komentarze są wyłączone

Esta de luto

Porque negra tengo el alma” (noszę czarną koszulę, bo czarną duszę noszę).. To wybrane słowa piosenki o utracie miłości, stworzonej w roku 2004 przez kolumbijskiego twórcę Octavia Mesę, śpiewanej przez Juanesa. Są tylko pretekstem do rozważań związanych z narastającym konfliktem wokół istoty człowieka i człowieczeństwa, zwanym powszechnie – i wyłącznie – konfliktem dotyczącym projektu całkowitego zakazu aborcji (przyjętego w ostatnich dniach przez Sejm RP do opracowania). Aspekt, na który chcę zwrócić uwagę, to całkowita nieobecność pojęcia duszy w argumentacjach, niedostatek skupienia uwagi na człowieku jako istocie rozumnej, świadomej. Po co żyjemy? Po co przychodzimy na świat? Czym jest świat i na czym się opiera? Czym jest człowiek? Czym jest Bóg? Podstawy metafizyczne są niezbędne, by ustanawiać prawa dotyczące istoty człowieka. Bez nich człowiek jawi się jako żywy robot (lub może – żywy umarły..), ciało urodzone, późniejszy podatnik, pracownik, statystyczna głowa i gęba. A przecież ten, który miałby się urodzić, ma niezbywalne, podstawowe prawo – do bycia akceptowanym, chcianym, czy więcej – kochanym! Tu mieści się niezbędna możliwość, konieczność wyboru, i to zarówno kobiety, jak i mężczyzny. Represyjność państwa nie może dosięgać człowieka jeszcze nie narodzonego.

Dusza wchodzi w zarodek w dziewiętnastym dniu po zapłodnieniu. Wcześniej jest to tylko ciało potencjalnie przygotowujące się na przyjęcie duszy; istotna większość z nich ulega poronieniu, co zresztą potwierdza statystyka medyczna. Koniec trzeciego tygodnia, jako termin wnikania duszy w tworzące się ciało, to nie tylko moje ustalenia, pisał o tym również Rudolf Steiner w pierwszych dekadach XX wieku.

Lata temu czytałam „Obietnicę poranka” Romaina Gary’ego. O dzieciństwie i młodych latach autora, niesamowicie wspieranego i kochanego przez matkę. Każdy ma prawo do swojej obietnicy poranka, zatem: „Chrońmy kobiety”.. i dzieci!

Żywość świata c.d. Moja przygoda z GMO

Posted in: Ciepło i Ogrody- sie 30, 2016 Komentarze są wyłączone

Ryż GMO po próbie fermentacji, lipiec 2016

Wyszło nie tak, jak miało być. Zachęcona powodzeniem w produkcji niewielkiej ilości octu ryżowego z brązowego ryżu, który został mi po eksperymentach z komponowaniem „japońskiej” herbaty genmaicha, w końcu maja b.r. nastawiłam duży gar z 5 kg brązowego ryżu, pochodzącego z Hiszpanii. Do fermentacji octowej. Octy jabłkowe (z jesiennych, wysoko pektynowych jabłek) zwykle po miesiącu fermentacji stale utrzymują miły i świeży zapach jabłkowy i nadają się do zlania do pękatych butelek, gdzie dojrzewają przez kolejne miesiące. Z ryżem było analogicznie, ale nie tym razem. Minęło ponad 2 i pół miesiąca i smród z gara stawał się coraz bardziej nieznośny; cuchnęły nawet łyżki zanurzane od czasu do czasu w szaroczarnej, mętnej cieczy. Ostrożnie wylałam ciecz; ryż pozostał twardy, potwornie śmierdział i miał kolor różowawo-perłowy; widać to na zdjęciu.

Co wynika z tej niefortunnej przygody? Ryż był ewidentnie produktem GMO, nie wchodził w proces przemiany, tworzącej kształt życia (w tym przypadku – w fermentację octową). Stanowił materię sterylną, która – przenoszona jako składnik świata wraz z czasem – mogła się tylko zepsuć. O GMO już pisałam, idea produkowania takich roślin zakłada rozwiązanie pewnych problemów (których można by unikać w trakcie właściwej uprawy), zanim uprawa się zacznie. Ogólnie mówiąc, z założenia GMO ma nie podlegać procesowi przekształcenia informacji, dokonującej się w czasie. Jak takie jedzenia ma żywić? Nie żywi. Powszechne stosowanie GMO w rolnictwie będzie równoznaczne z głodem na świecie.

Idea, która przyświeca tworzeniu GMO, jest bardziej powszechna. Wszędzie tam, gdzie ludzie oczekują żywych dekoracji, zatrzymania ruchu pionowego i poziomego w czasie – w dekoratorstwie roślinnym nowoczesnej architektury krajobrazu, konserwacji założeń parkowych, współczesnej ochronie przyrody, itd. Tworząc świat sterylny, rozpadający się w ciągu dalszym..

Śmierć, ścieżki pieśni i most Czinwat

Posted in: Ciepło i Ogrody- sie 29, 2016 Komentarze są wyłączone

O śmierci już trochę pisałam, pewnie jeszcze nie raz napiszę. Jest znieruchomieniem ciała, wiąże się z rozpraszaniem kształtu materii i jej sterylizacją. Ciało (materia) przestaje wchodzić w cykle połączenia informacji. Przede wszystkim – w cykl wody, warunkujący czynne przemieszczanie się materii wraz z czasem (ruch pionowy w czasie) oraz w cykl wiatru, umożliwiający powstawanie kształtu życia (ruch poziomy w czasie). Zbliżającą się śmierć w ciele człowieka widać. Prognostykiem jest wygląd skóry, kilka dni przed śmiercią naskórek zaczyna przypominać miękką gumę. Skóra działa w cyklu wody; warstwa skóry właściwej odpowiada za przekształcanie informacji i skupianie energii, podobnie jak strefa hyporeiczna w obiegu wody w przyrodzie. Wspomniane wyżej przemiany informacji i związany z nimi oddech energetyczny prowadzą do uzyskania energii informacji, będącej substratem w cyklu wiatru, czyli w tworzeniu kształtu życia. Gumowacenie pokazuje uszczelnienie, zanikanie przekształceń informacji, tj. cyklu wody i w rezultacie – cyklu wiatru; ciało nieruchomieje.

Ścieżki pieśni są energią informacji – o różnej intensywności i randze – odzwierciedlającą w krajobrazie oś Wszechświata. Oś Wszechświata, wzdłuż której przesuwa się bańka czasu stojącego i świat materialny, jest prowadnicą dla dusz istot rozumnych w trakcie ich życia w materii, nie jest przy tym prowadnicą dla samego świata (szczegóły badam, napiszę o tym kiedy indziej). Ścieżki pieśni są dobrymi trasami komunikacyjnymi i to w różny sposób (!). Zauważyłam, że małe ssaki wykorzystują ścieżki pieśni, by umrzeć. Z głównej ścieżki pieśni w Kamienicy zbierałam już ciała kilku kretów, ryjówek, nornic, ewidentnie nie będących ofiarami drapieżników, a wiosną byłam świadkiem szykowania się do śmierci badylarki. Kręciła się na krótkim odcinku, interesowała roślinami, kamykami, mnie się nie bała. Po kilkunastu minutach ułożyła się jak do snu, zwijając w kłębek; wróciłam w to miejsce po paru minutach – już nie żyła. Jerzynek Madej też umarł na ścieżce pieśni; muszę przyznać – jako obserwator – że śmierć jest przyjazna dla użytkownika. Być może jest taka na ścieżce pieśni, trasie komunikacyjnej w świecie materii i poza niego. W każdym razie, dobrze jest wiedzieć, gdzie łatwiej umierać..

Most Czinwat jest mostem rozdzielającym i łączącym świat w czasie i poza nim. To element wierzeń irańskich, sądzę, że sięga pierwszej cywilizacji ziemskiej. Jego symbol pokazuje, że most zaczyna się na ścieżce pieśni. Most Czinwat nie zawsze jest dostępny dla umierającego człowieka, nawet, gdy jest on świadom swojej śmierci. O tym jednak napiszę później.

Żywość świata c.d.

Posted in: Ciepło i Ogrody- lip 25, 2016 Komentarze są wyłączone

Kształt życia. W Kamienicy, maj 2015

Świat ma naturę jednorodnie duchową (monizm spirytualistyczny). Innymi słowy: rzeczywistość jest świadomością. Natomiast materia jest pozorna, jest projekcją. Sprawę materii bardzo lapidarnie ujął mój sąsiad, mówiąc: „Naukowcy dzielą atom na coraz mniejsze cząstki i ciągle nic nie widać!” Co do świadomości: stwierdzenia, że „mózg myśli”, ewidentnie obowiązujące w nauce, są dla mnie tym samym, co przenośnia „komputer myśli” – podobne, binarne procesy przetwarzania informacji, sugerujące równoznaczność ze źródłem myśli. No, cóż.. Kwestia oglądu. Nawiasem mówiąc, ciekawe argumenty przeciwko materialistycznemu podejściu do świata i teorii ewolucji publikowane są w ściśle naukowym (i punktowanym) czasopiśmie „Filozoficzne aspekty genezy”, prowadzonym przez grupę filozofów z Uniwersytetu Zielonogórskiego (grupa lokalna „Nauka a Religia”).

Zatem, do tematu! Oddech energetyczny, wydech-wdech, zasygnalizowany w poprzednim wpisie, nie stanowi jedynego warunku utrzymywania żywości świata. Jak dotąd, ustaliłam, że są trzy takie warunki:

  1. Ruch świata materialnego wraz z czasem. Stały, niejednostajny ruch; nie – „w czasie i przestrzeni”, lecz zgodnie z tworzoną, rozwijaną i kończoną chwilą (ruch czynny), potem kolejno – jako ruch bierny – w „międzychwili” (napęd zapewnia tu świat równoległy). Rytm ten powtarza się. Ruch świata z czasem wymaga sprawnych prowadnic, ley lines, specyficznej informacji, odzwierciedlającej się na Ziemi. Nazywam go niekiedy ruchem pionowym w czasie (ruchem wzdłuż czasu).
  2. Cykle połączenia informacji prowadzące do skupienia energii informacji w kolorze radiestezyjnym pomarańczowym (do uzyskania kształtu życia). Cykle połączenia informacji nazywam niekiedy ruchem poziomym w czasie (ruchem w poprzek czasu).
  3. Oddech energetyczny, zaczynający się jako wydech (rozproszenie energii); potem następuje wdech (skupienie energii). Oddech energetyczny, niezbędny do uzyskania kształtu życia, realizowany jest w którymś z cykli powrotnych. To znaczy, że wynika z działań istot rozumnych w chwili lub z myśli i wyborów tych istot rozumnych, które w daną chwilę nie wchodzą. Ostatnia fraza jest uzupełnieniem stwierdzenia zawartego w poprzednim wpisie pt. „Żywość świata”.

A co ze światem nie spełniającym tych warunków, martwym? Jest wleczony wraz ze światem żywym, jak kula u nogi, aż do rozpadu, zaniku martwej materii.

c.d.n.

hex. 23

Posted in: Ciepło i Ogrody- cze 26, 2016 Komentarze są wyłączone

W Rogalinie, fot. LH 2010

Wracam czasem do rozważań bazujących na Księdze Przemian. W miarę kolejnych rozpoznań świata, kolejnej korekty rozpoznań świata i kolejnego porzucenia niektórych ustaleń, czytam z niej inaczej, bardziej dosłownie traktując symbole, które I Ching pokazuje i interpretuje. Korzystam najchętniej z dzieła Johna Blofelda pt. „I Ching, the Book of Change”, porównawczo zaglądam do Richarda Wilhelma w tłumaczeniu C.F. Baynesa (wersji internetowej). To podstawa rozmyślań.

Parę bardzo świeżych oraz mocno starszych wydarzeń i obserwacji z życia wziętych skłoniło mnie do przypomnienia sobie symbolu, dobrze pasującego do sytuacji obecnego w nich podmiotu (istoty rozumnej). To heksagram 23, u Blofelda przetłumaczony jako „Peeling off” (obieranie ze skóry), u Wilhelma – „Splitting Apart” (rozcinanie, rozdzielanie, rozszczepienie).

Teraz baza rozmyślań:

Świeże. Czego szuka wegetarianin na przyjęciu ogrodowym z grillem? Niewątpliwie – towarzystwa ludzi, spotykanych niegdyś w klubach turystycznych i na wyjazdach klubowych; może prościej – towarzystwa jakkolwiek rozpoznawanych ludzi. Którzy go nawet lubią, ale w zasadzie nie akceptują tego, czym jest. To środowisko „tych samych żon, mężów i dzieci od 30 lat”, raczej konserwatywne. No i drwi z wegetarianizmu.

Starsze. Czego szuka architekt krajobrazu-twórca, praktykujący myśliciel, wśród przyrodników? Ewidentnie – środowiska, źródła wiedzy, poszerzania widzenia, możliwości wymiany myśli, także – zleceń. Coś znajduje. Okazuje się jednak, że tylko wiedza z wyraźną etykietą „naukowa” ma znaczenie; wiąże się to z dużą jednolitością poglądów (materializmem, biocentryzmem). Myśl, zwłaszcza jeśli odkrywa „podejrzanie” inne, niż znane i uznane wnioski odnośnie rzeczywistości, nie jest tolerowana. Najważniejsze jest działać, według zasad ochrony przyrody ustalonych dobry wiek temu. W końcu „wszystko już wiadomo, trzeba jeszcze tylko ustalić parę szczegółów..”

Heksagram 23 uważany jest za nieszczęśliwy; wobec naporu złego, miernego, nic się nie da w danym czasie zrobić. Jednak rozważenie sekwencji linii zmiennych oraz obrazu heksagramu – góry nad ziemią – zmienia istotnie tę optykę. Stopniowe pozbywanie się złudzeń, czy – fałszywego (niezgodnego z rzeczywistością) oglądu świata, trudne i mozolne, prowadzi ostatecznie do uznania i wsparcia, w domyśle – również do rozjaśnienia świadomości. Obraz to góra wyrastająca nad ziemię, która może podtrzymywać wzrost i umożliwiać ruch wzwyż (do przodu), choć sama jest bierna; widzenie z wysoka poszerza horyzont. Jak widać, rozwój i osobiste wzrastanie musi być okupione cierpieniem lub rozczarowaniami (i kropka). Z kolei, patrząc na znaczenie heksagramu 23 podane przez Wilhelma, można przyjąć, że to, co jawi się jako rozszczepione, zostanie w końcu scalone..