Smoki. Wyprowadzenie raka

Posted in: Ciepło i Ogrody- mar 06, 2016 Komentarze są wyłączone

Smoki stanowią istotny element baśni, legend, czarnych i białych opowieści. Jawią się zwykle jako istoty złe i podstępne, lecz z drugiej strony – mówi się o smoczej energii Ziemi, siłach żywiących i kształtujących ziemski świat. Siłach smoczych – bo nie rozpoznanych, nie nazwanych swoim własnym imieniem, tajemniczych. Jednakże smoki są nie mniej prawdziwe, niż świat materialny. Czyli – tak samo nierzeczywiste. To także projekcja, szyld, pod którym można rozpoznać i nazwać energię informacji, tworzącą świat materii i środowisko do życia w materii. Podobnie, jak materia jest szyldem dla dusz istot rozumnych, uczących się wybierać pomiędzy dobrem a złem i (zmuszonych) brać za to odpowiedzialność, rozwijających świadomość siebie samych, radujących się i cierpiących w świecie będącym bardzo dobrze zrobionym przedstawieniem. Człowiek – dusza rozumna – jest tu nie tylko aktorem. Oddam głos historykowi idei i filozofowi, Stefanowi Swieżawskiemu (1907-2004): „Każda najdrobniejsza myśl i każdy czyn ma wpływ na cały wszechświat… albo buduje, albo rozbija… jesteśmy odpowiedzialni za każdy moment naszego życia.”

Teraz temat 2. Metafizyk może ostatecznie ograniczyć się do sprawnego zadawania pytań i rozpoznawania rzeczywistości, ale architekt krajobrazu zobowiązany jest do znajdowania twórczych rozwiązań pojawiających się problemów;) Krótko mówiąc: „podgrzanie na progu” jest pomysłem, mogącym wyprowadzić raka z obrębu energetycznego żywego ciała. Najlepszy zestaw warunków oferuje ruska bania – łaźnia parowa z nie przesadnie wysokimi temperaturami, dodatkowym bodźcem w postaci chłosty witkami brzozowymi i schłodzeniem ciała na koniec. Nie da się jej zamienić na saunę fińską, w tym wypadku. Jeśli znajdzie się chętny do przetestowania pomysłu, proszę poinformować mnie o wynikach..

Szary próg życia c.d.

Posted in: Ciepło i Ogrody- mar 02, 2016 Komentarze są wyłączone

Schemat raka, notatki LH, 03.2016

Szary próg życia to przekraczalna granica. Znieruchomienie ciała, odejście duszy – śmierć – nie jest tu jedynym wyjściem. „Rozpuszczenie” granicy w progu oscylacji czasu stojącego przez istotę żywą powoduje wnikanie materii martwej (o kolorze radiestezyjnym białym) w obręb czasu oscylującego, podtrzymującego życie w materii. W pasie przygranicznym od strony ciała żyjącego tworzy się „grzebień” białej materii, która w tym zakresie poziomu energii może się rozmnażać, jak materia żywa. To nowotwór. Prawdziwy rak, w odróżnieniu od materii „na próbę”, materii na granicy znieruchomienia, która może tworzyć się przy oporze oscylacji czasu stojącego w organizmie żywym. Ta materia w medycynie też nazywana jest rakiem, choć – z punktu widzenia metafizyki – jest ciągle materią żywą i bardzo ciepłą. Rak jest skrajnie zimny, taka jest informacja w kolorze białym. Materia biała rozmnażająca się nadal nie łączy informacji – rak nie podlega kontroli organizmu żywego, zatem rozmnaża się „preferencyjnie”, nic go nie ogranicza. Organizm jednak potrafi sam radzić sobie z nowotworem. Rozpraszaniem białej informacji zajmują się – na planie fizycznym – nerki. Raka po prostu można wysikać; tak dzieje się z pojawiającymi się w ciele komórkami nowotworowymi na co dzień. Mocz jest sterylny, biały radiestezyjnie. Nerki zatem muszą być sprawne, ciepłe; przerabiają przecież najzimniejszą informację!

Co może być przyczyną wspomnianego na wstępie „rozpuszczania” granicy w progu oscylacji czasu stojącego? Życie sterylnie, uszkodzenie ciała przez sterylne, zimne energetycznie jedzenie w zimnym energetycznie środowisku lub przez inne substancje, jedzenie GMO, istotny zawód w życiu, np. odrzucenie miłości, niechęć do życia w materii, karma (los do odrobienia), itd.

A jak się ma przyjęte w medycynie leczenie raka do ustaleń metafizycznych? Hm.. Chemio- i radioterapia mają poziom energii powyżej progu oscylacji czasu stojącego, pokazuje on informację: „podleganie śmierci”, taką, jak ma sam rak. Dodatkowo, uszkadzają ciało, w tym – niezbędne do pozbycia się prawdziwego raka nerki. Kuracje te być może są w stanie ograniczyć materię „na próbę” (ciepłego „raka”), wydaje się jednak, że podtrzymują zimny nowotwór. Leczenie poprzez blokowanie powstawania nowych naczyń krwionośnych, czyli hamowanie zasilania tkanki rakowej, jest neutralne metafizycznie.

Szary próg życia

Posted in: Ciepło i Ogrody- lut 29, 2016 Komentarze są wyłączone

Świat-obraz, fot. LH 02.2016

Fizycy podrzucają od czasu do czasu metafizykowi ciekawe treści, wyniki badań i doświadczeń. Oczywiście, muszą one być reinterpretowane w metajęzyku – języku wyższego poziomu abstrakcji i wykorzystane do zdecydowanie szerszego spojrzenia na opisywany świat. Świat, w którym istnieje świadome życie w materii. Świat, w którym świadomość jest daleko bardziej zróżnicowana, niż wynikałoby to z informacji niesionej przez materię i daleko bardziej skomplikowana, niż pozwalałaby na to ewolucja żywych organizmów. Obraz świata fizycznego-duchowego w opisie metafizycznym musi być spójny i mieć sens z punktu widzenia rzeczywistości. Zajmując się intensywnie metafizycznym rozpoznaniem świata w czasie od niemal dekady nie ukrywam, że rzeczywistość ma naturę duchową. Inaczej nie da się spasować wszystkich elementów.

Co nowego tym razem? Niedawno doświadczalnie potwierdzono istnienie fal grawitacyjnych, ugięcia czasoprzestrzeni spowodowanego oddziaływaniem poruszających się obiektów o ogromnych masach. Reinterpretujący metafizyk zwraca uwagę na to, że: świat materialny to projekcja – obraz będący pewną informacją i energią, środowisko dla świata materii tworzy czas, rzeczywistość nie ma wymiarów, natomiast trzy wymiary ma przestrzeń w świecie pozornym (czas należy do rzeczywistości, zatem nie może formować czasoprzestrzeni), w świecie materii jest tylko „teraz” i obraz widziany przez obserwatora to – przeciętnie – też tylko „teraz” (faktycznie możliwości widzenia jest trochę więcej).

„Fale grawitacyjne” to najprawdopodobniej oscylacja części zakresu czasu stojącego. O oscylacji czasu stojącego pisałam trochę przed laty w mocno już przestarzałym artykule pt. „O czasie” (ciągle, ze względu na brak nowego, obecnym wśród Publikacji), informując skąd wzięła się ta koncepcja. Teraz krótko wyjaśniam, co dziś dla mnie znaczy „oscylacja czasu stojącego”. Punkty, będące informacją, składniki czasu stojącego, drgają w obecności energii (siły grawitacji) o pewnym poziomie. Zakres poziomu energii dla oscylacji ma swój próg (który stanowi górną granicę) i opór (co jest dolną granicą poziomu energii). Oscylacja czasu stojącego wyznacza przedział do życia ciał materialnych. Próg oscylacji to granica pomiędzy materią ożywioną – drgającą, będącą w ruchu, łączącą informację oraz materią martwą – sterylną, nieruchomą, nie wykazującą połączenia informacji (ale która może być substratem lub rezultatem niektórych cykli połączenia informacji) . Od strony materii martwej granica ta podtrzymywana jest przez informację, pokazującą się jako kolor radiestezyjny czarny podbarwiony białym – właściwym dla ciał nieruchomych. Szary próg życia.

c.d.n.

Rdestowce

Posted in: Ciepło i Ogrody- lut 13, 2016 Komentarze są wyłączone

Noty 11.02.2016

Jednogatunkowe, rozprzestrzeniające się, a niesłychanie trudne do usunięcia, zbiorowiska rdestowców pokazują, jak ważne w krajobrazie są powroty. Rośliny te, słusznie uznane za inwazyjne, stanowią niepożądany składnik flory. Ale to nie zagrożenie dla rodzimych gatunków (argument etyczny) jest istotne, lecz informacja z nimi związana. Zbiorowiska rdestowców pokazują koniec dwóch podstawowych cykli obiegu informacji w krajobrazie, cyklu wiatru i cyklu wody. Brak ciągu dalszego. Kłopot wstępny (sprzed inwazji), tj. drastyczne przekształcenia krajobrazu, roboty ziemne, regulacje cieków wodnych, dekoratorstwo ogródkowe, itp. oraz kłopot po fakcie – zwarte monokultury rdestowców – informują o tym samym: osiągnięciu progu oscylacji czasu stojącego, przejściu poza granicę końca krajobrazu, o jego sterylizacji. Metafizyk-radiesteta namierza w krajobrazie kolor czarny o odcieniu szarym. Próby usuwania roślin za pomocą herbicydów, mało skuteczne, tylko pogłębiają problem. Użyciu herbicydów systemicznych w ochronie przyrody (sic!!!) towarzyszy słaba refleksja odnośnie ich kompleksowego działania, niestety! Herbicydy również pokazują dojście do progu oscylacji czasu stojącego, kolor czarny w odcieniu fioletowym. Problem zatem narasta. Co robić? Myśleć, kombinować, jak wymusić obieg informacji, będący zasadą żyjącego krajobrazu. W tym przypadku, ze względu na obecność czarnego koloru radiestezyjnego, należałoby uruchomić cykl wody w nietypowym trybie infiltracji.

Mój pomysł przedstawiony jest na załączonym obrazku. Podwójna strzałka pokazuje remedium, rozwiązanie problemu. Jeśli ktoś chciałby je przetestować – proszę bardzo! Uważam, że myśli nie powinny być patentowane..

..vivere non est necesse

Posted in: Ciepło i Ogrody- lut 08, 2016 Komentarze są wyłączone

Rzeczywistość pokazuje się w gazetce świątecznej Empiku, 2015

Świat pokazuje swoją rzeczywistą strukturę w codzienności obserwowanej tu i teraz, z poziomu ziemi, zwykłej. Coś przypominają słowa wiersza, fragment filmu, obraz, pogoda, zachowanie zwierząt, rysy krajobrazu, itd. By rozwijać i łączyć ze sobą myśli niekonieczne są kosztowne laboratoria i wymyślne doświadczenia. Ot, choćby grafika na okładce płyty ze świątecznej gazetki Empiku: to las kwarku, część czasu stojącego! Co dalej? Myślenie, kombinowanie – składanie i wiązanie myśli, obserwacja, szukanie nowych punktów zaczepienia, myślenie..

Pompejusz Wielki, żyjący w czasach starożytnych wódz rzymski i polityk, był ewidentnie człowiekiem bezwzględnym. Jego znane dziś szeroko powiedzenie: żeglowanie jest konieczne, życie konieczne nie jest w takiej właśnie zostało użyte sytuacji. Choć nierozumne byłoby wystawianie się na niebezpieczeństwo żeglowania w czasie burzy (co Pompejusz proponował kapitanowi statku), otwarcie się na to, co przynosi życie, jest niezbędne. „Żeglowanie” można odczytać jako metaforę akceptacji świata, który nie jest stabilny, który staje się na nowo wraz z każdą chwilą. Podejście takie zapewnia  człowiekowi życie nie będące jedynie trwaniem. W przenośni: życie, które „nie jest konieczne”, to właśnie trwanie ludzi żywych-umarłych, obudowujących się barierami, schematami, ułudą „bezpieczeństwa”.

W dawnych czasach ludzie, mający pieniądze, zapewniali godne życie tym, którzy ich nie mieli, ale potrafili myśleć lub tworzyć. Nazywało się to „mecenat”. Zdaje się jednak, ze mecenat nigdy nie dotyczył kobiet. Życie, które nie jest konieczne, nabiera czasem niemetaforycznego sensu..

Odprowadzenie woluntariusza

Posted in: Ciepło i Ogrody- sty 31, 2016 Komentarze są wyłączone

Wieniec psychopomposa, 30.01.2016

Człowiek świadomy swojej śmierci może nie chcieć skorzystać z możliwości odejścia poza czas. Nie wchodzi w świetlisty tunel (most Czinwat), mimo, że ma go przed sobą. Pozostaje w czasie, bo uważa, że jeszcze coś musi załatwić w świecie materii – wpływając na decyzje żyjących. Woluntariusza, bo o nim mowa, nie należy mylić z duszą opętującą żywych – dewą (demonem) lub dybukiem. Woluntariusz nie wiąże się z duszami żyjącymi w materii. Przypomina się przychodząc na myśl, czy śniąc się, coś mówi, perswaduje. Gdy zakończy swoją misję musi jednak zostać odprowadzony poza czas, sam nie jest w stanie utworzyć okna prowadzącego poza Wszechświat. Dusza może zrobić to tylko z poziomu chwili, czyli – żyjąc w świecie materialnym lub trakcie umierania ze świadomością tego faktu (czyli na początku trwania chwili). Duszę umarłego, np. woluntariusza, może natomiast odprowadzić przewodnik dusz – psychopompos. Tworząc dla niego przejście w czasie, który nie płynie – w polu öažymy. Rytuałem, ułatwiającym rozerwanie więzów duszy ze światem żywych, jest posiłek po zakończonym odprowadzeniu duszy – rozerwanie zaplecionego ciasta, np. chałki lub specjalnie przygotowanego wieńca. Zwyczaj ten powinien być stosowany także w trakcie stypy. Ale nie jest, także dlatego, że na ogół nie miałby sensu. Ogromna większość dusz umierających ludzi nie odchodzi – z różnych przyczyn – poza czas. Co tu, zresztą, mówić o duszach! Prezydent RP deklaruje donację swoich narządów, które musiałyby być – co oczywiste – pobrane w trakcie śmierci. Nie towarzyszy temu żadna refleksja na temat duszy, jej istnienia i tego, co z nią się wtedy i jak dzieje. Refleksja, dodam, która dotyczy człowieka wierzącego. Ale w co wierzącego? W dużego i groźnego PANA za zamkniętymi drzwiami?..

Czuję się czasem, czasem często, jak cudak zerwany z choinki..

Odwrócone Drzewo Kosmiczne, Wszechświat, świat

Posted in: Ciepło i Ogrody- sty 28, 2016 Komentarze są wyłączone

Świat, który jest większy, niż czas, to Odwrócone Drzewo Kosmiczne, konstrukcja energetyczno-informacyjna umożliwiająca powstawanie i rozwój-ewolucję ośrodków (baniek) czasu, będących środowiskiem i zarazem – warunkiem istnienia światów materialnych. Wszechświat to świat widziany przez istoty rozumne, żyjące i gospodarujące w dwóch równoległych światach materialnych. Światy te dzieli uskok czasu – na przemian tworząca się teraźniejszość (chwila) oraz różny poziom ewolucji czasu, opisywany przede wszystkim przez podstawowy parametr – oparcie oscylacji czasu stojącego. Wszechświat jest w stałym ruchu i jest to wyłącznie ruch do przodu; bańka czasu przemieszcza się od wierzchołka ku korzeniowi Odwróconego Drzewa Kosmicznego, pchana przez ruch w czasie – chwilę (teraźniejszość, czas płynący). Co ciekawe, każdy ze światów równoległych na przemian pcha wspólny Wszechświat wzdłuż osi Wszechświata, czyli konaru (czy też – pnia)  Drzewa Kosmicznego. Zatem w danym świecie czas nie zawsze płynie, obserwowany ruch Wszechświata jest w części ruchem biernym danego świata, a napęd tworzy wtedy świat równoległy.

c.d.n.

Świat jest większy, niż czas

Posted in: Ciepło i Ogrody- sty 26, 2016 Komentarze są wyłączone

W Kamienicy dobrze się myśli. Liczne ścieżki pieśni i bogata strukturalna energia informacji (smoki božrazi), świadczące o ruchu – życiu, dobrze służą pracom nad rozpoznawaniem rzeczywistości. Przyjeżdżam tu co dwa, trzy dni ogrzewać dom, stale w budowie. Przeciągająca się zapaść finansowa jakoś nie chce się skończyć, brak też chętnych do współpracy. Wielka polityka podcięła skrzydła pojedynczemu twórcy, a z metafizyką jest jak ze śmiercią – dotyczy wszystkich, ale w zasadzie nikt nie chce o tym myśleć i na ten temat dyskutować. Zwłaszcza, że wnioski z dotychczasowych moich prac często są na bakier z funkcjonującymi i obowiązującymi powszechnie przekonaniami. Pora wymierać? Być może.. To, co mam jeszcze do zrobienia w tym świecie (życiu) dziś nie wydaje się możliwe; krótko mówiąc – jest całkiem nieprawdopodobne. A może gorycz nie jest uprawniona? Życie w czasie, w stającym się na bieżąco świecie, wymaga absolutnej otwartości – tak wygląda metafizyka!

To, co nauka współczesna nazywa Wszechświatem, jest zamkniętym w bańce czasu obrazem, sunącym od wierzchołka ku korzeniowi Drzewa Kosmicznego; ewoluującym w czasie tej drogi (patrz także wpis „Świat tańczy walca”). Dusze istot rozumnych, które kiedyś uparły się, by samodzielnie rozpoznawać dobro i zło, mają swój poligon i kształtują go zgodnie ze swoimi pomysłami i stopniem zrozumienia rzeczywistości, ucząc się rzeczonego rozpoznawania lub uważając, że wszystko już wiadomo.. Nasz Wszechświat na pewno nie jest jedyną bańką czasu na Drzewie Kosmicznym (są zatem także inne cywilizacje istot rozumnych), co więcej – rozpoznana przeze mnie struktura czasu wymaga istnienia świata równoległego w stosunku do Ziemi. No, tak.. Program SETI, wysyłanie sond poszukujących obcych w przestrzeni Wszechświata w zasadzie można by zarzucić. Nasi bezpośredni sąsiedzi (sądzę, że to tzw. szaraki), nie dostają się na Ziemię przez przestrzeń kosmiczną, podobnie – przedstawiciele cywilizacji spoza granic naszego Wszechświata, z innych baniek czasu.(?!)

No, to dobranoc. Na dziś bajka skończona..

Cz.1. Dekoratorstwo i c.d. świata

Posted in: Ciepło i Ogrody- sty 07, 2016 Komentarze są wyłączone

C.d. świata. Naszyjnik mojego pomysłu, detale i wykonanie - Monika Kruczyńska-Szymaniak. Uroboros symbolizuje jedność świata (nie - czas, jak sądziłam), samsara - koło życia

Przeczytałam ostatnio parę tekstów popularyzujących naukę, poruszających temat Wszechświata i czasu. Pokazują, że nauka o czasie nie wie nic. To płynące, mijające „coś”, z założenia (?!) jednostajne – równoważne, traktowane jest jako parametr po prostu istniejący. Czas bardziej interesował filozofów i poetów, a obraz Wszechświata, utrwalony w niektórych wierzeniach (np. tybetańskiej bon), jest zdecydowanie ciekawszy, niż pomysły naukowców. Uwikłanie w konieczność poszukiwania, przedstawiania dowodu (?!) dla każdej myśli nie służy myśleniu wolnemu; uwikłanie w badanie zjawisk (materii) i rozważanie w ich kategoriach nie odpowiada na pytanie: dlaczego zjawiska, prawa fizyki – i świat – w ogóle są? To to, co poza fizyką, metafizyka (meta-język dla fizyki), musi szukać i formułować odpowiedzi tak fundamentalne i ogólne, by potem szukać dalej. I pokazywać możliwości, drogi dalszych rozważań.

Od prawie dziesięciu lat, od kiedy w końcu 2006 roku zaczęłam rozpoznawać to, co widoczne w sposób nieoczywisty, czyli – nie dla każdego, do teraz, gdy sporo już wiem o czasie, jest to praca samotna. Zajmowanie się metafizyką – poznawaniem rzeczywistości (tego, co prawdziwe) – narusza jakieś tabu, jest zajęciem dla świra, nieakceptowanym, w najlepszym wypadku – niezrozumianym. Choć przecież przydatnym, na przykład – w szeroko traktowanej architekturze krajobrazu, wszelkich działaniach twórczych w krajobrazie.

C.d. świata, czyli jego ciąg istnienia, z głębi w głąb czasu. Nie ma stabilnego świata, on staje się w każdej chwili, co dostrzegło wielu filozofów przede mną (np. Heraklit, Nietzsche). Nie znaczy, że brak w nim reguł i prowadzenia w czasie. Są. Ley lines, o których już trochę pisałam (a bardziej szczegółowo jeszcze napiszę), są takimi prowadnicami, widocznymi w świecie materialnym. Ważność silnych (głównych) ley lines bywa odzwierciedlona we wierzeniach społeczeństw tradycyjnych, zachowujących wiele z życia prostym życiem w świecie materii (patrz: artykuł „Życie, śmierć i drzewo” w Publikacjach). Przykładem – bardzo silna ley line w Australii – Uluru (Ayers Rock), o której niezadeptywanie przez turystów monitują Aborygeni. I mają rację, niszczenie silnych ley lines upośledza ruch sporych obszarów Ziemi (materii, będącej projekcją) wzdłuż czasu, skutkując sterylizacją życia (słabym „ciągnięciem” projekcji w głąb czasu). Ley lines o różnej sile (ważności) nie są jedynymi składnikami c.d. świata. Życie w danym momencie (nie mówię – chwili, bo jest to struktura dosyć rozbudowana), w ułamku chwili, toczy się jednak nie wzdłuż, ale w poprzek czasu, na powierzchni chwili. W krajobrazie istnieją także struktury energii informacji, miejsca pośredniczące w rozprowadzaniu (połączeniu) informacji z głębi na powierzchnię czasu. To ihahö (o powinno być z kreskami, jak w języku węgierskim lub farerskim). Bardzo ogólnie mówiąc, obie struktury energii informacji związane są z połączeniem informacji w cyklu wody, tj. obecnością infiltracji, przełączeń informacji w strefie hyporeicznej i drenażu (potem – dalszymi połączeniami informacji). Generalną zasadą w ochronie tych terenów jest zatem zachowanie cyklu wody. Przykład:

Niecałe dwa lata temu przygotowywałam opracowanie do operatu wodnego planu ochrony Drawieńskiego PN (zamieszczone w Publikacjach na stronie ziele-zar.pl). Chodziło głównie o wyjaśnienie, dlaczego w ostatnich ok. 20 latach środowisko w południowej części Puszczy Drawskiej ulega sterylizacji (i innym dziwnościom..). Wykonana przeze mnie analiza funkcjonowania krajobrazu tylko w części dała odpowiedź, dlaczego tak się dzieje. Zasadniczy mechanizm, uruchamiający niepokojące procesy, nie został wtedy rozpoznany, choć sygnalizowałam, że ochrona torfowisk nie służy ochronie całości krajobrazu (nieco złośliwie nazywam takie działania ochroną choroby..). Mechanizm ten wiąże się z lokalną ley line w rejonie torfowiska Konotop, wsi Zatom. Torfowisko próbuje się zakrzewić i zadrzewić, wzmagając infiltrację, a przyrodnicy wolą wannę (gąbkę) z wodą! Zakres bariery w terenie przedstawiłam na załączonej do opracowania mapie. Nota bene, ihahö dla Konotopu/Zatomu znajduje się w Choroszczy. Drugi przykład:

Istotnie ponadlokalna ley line znajduje się w okolicy jeziorka kaolinowego na obszarze Łuku Mużakowa, przy Łęknicy. OK, może geościeżka nie zaszkodzi, idzie bokiem; realizacji nie widziałam w terenie, na zdjęciach jest dużo dekoratorstwa. Większym kłopotem może stać się związane z tą ley line ihahö, w Niwiskach. Obserwując prężność lubuskiego środowiska w rozpieprzaniu kolejnych parków, zapewne i tu znajdzie się grupa aktywistów, aby w trybie „seminariów parkowych” uzyskać idealnie statyczne dekoracje.. Sic!

Ley line i elektrownia

Posted in: Ciepło i Ogrody- lis 15, 2015 Komentarze są wyłączone

Wiatrak w Zembrzu, poza ley line, fot. LH 04.2013

Kilka lat temu poproszono mnie o przymiarkę do oceny wpływu na krajobraz elektrowni wiatrowej (nie pasuje mi tu zwykle używane słowo: farma), składającej się z kilkunastu wież-wiatraków. Obejrzałam mapę topograficzną z zaznaczonymi lokalizacjami i zadano mi pytanie: „Wstępnie, jak Pani uważa, czy planowane posadowienie wież jest właściwe?” Kilka miejsc było – moim zdaniem – źle wybranych; tak odpowiedziałam. Leżały na ley lines. Była to ostatnia rozmowa w sprawie tamtego zlecenia.. Nie jeden to podobny przypadek; w ramach projektu zieleni dla dużej inwestycji może powstać cokolwiek, byle cena myśli twórczej była jak najniższa. Szkoda mi jednak reszty mojego życia na klaskanie i robienie czegokolwiek. Czuję, jak czas się kurczy, nie jest mi z tego powodu żal, ale chciałabym zachować sens bycia stąd do krawędzi przecinającej chwilę – ostatnią. Dziś jednak nie będzie o świadomej śmierci, to zaledwie dygresja.. Zatem, do tematu!

Lokalizacja elektrowni, nie tylko wiatrowej, wymaga takiej informacji w krajobrazie, która wspiera uzyskiwanie energii. Ley line jest tu wyborem fatalnym, z co najmniej czterech powodów.

  1. Ponieważ ley line jest prowadnicą z głębi w głąb czasu, nie funkcjonuje „poziome” połączenie informacji, w danym momencie chwili (na powierzchni czasu).
  2. Ley lines zawsze znajdują się na wyrazistych (intensywnych) ścieżkach pieśni; leżą na trasach migracji zwierząt, bardzo silnie przyciągają nietoperze. Kolizje są nieuniknione.
  3. Charakter ley line – bycie prowadnicą czasu stojącego – powoduje, że możliwa jest wyłącznie „utwardzona”, sterylna projekcja (brak wyboru, który jest sensem istnienia człowieka w świecie materii); temat ten rozwinę nieco później.
  4. Siła grawitacji dla ley line jest stała; źródłem energii jest natomiast różnica (np. potencjałów) – chodzi o amplitudę chwili. Temat ten rozwinę nieco później.

Już powód drugi wystarcza, aby niemetafizycznie uzasadnić negatywną ocenę lokalizacji elektrowni na ley line, choć – moim zdaniem – powody metafizyczne są dużo ciekawsze:)